• Wpisów:76
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 00:42
  • Licznik odwiedzin:8 471 / 1788 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wstałam o ósmej rano. Wzięłam prysznic, w tym umyłam włosy. Wysuszyłam je. Zaczęłam się szykować na rozpoczęcie roku szkolnego. Rozpoczęcie zaczyna się na dziesiątą. Biegałam po mieszkaniu w poszukiwaniu nowych rajstop.
- Mamo! - zawołałam - Gdzie położyłaś mi te rajstopy?!
- Do Twojej komody, córciu. - odpowiedziała wchodząc do mojego pokoju.
- O! Faktycznie. - uśmiechnęłam się szczerząc zęby. - Dziękuję.
Założyłam rajstopy i spódniczkę. Do tego biała koszula. Włosy upięłam w koka. Założyłam srebne kolczyki i łańcuszek w kształcie serduszka, a w nim Niall. Jeszcze rok w tej szkole. Później nie wiem, gdzie idę. Ale mniejsza o to.
Spojrzałam na zegarek. Była dziewiąta czterdzieści trzy. Jak ten czas leci!
Pośpiesznie założyłam czarne buty na korku i brązowy żakiet.
- Może być? - spytałam mamę z dziwnym grymasem twarzy.
- Pięknie, a teraz idź, bo się spóźnisz.
Wyszłam z domu i spotkałam Asię. To moja koleżanka z klasy.
- Hej! - powiedziała do mnie - Całe dwa miesiące Cię nie widziałam. Stęskniłam się, strasznie. - szczebiotała.
- Ja też. Musimy się częściej spotykać. - powiedziałam prawdę - Mamy swoje numery, więc zawsze możemy się zgadać.
- No tak. Tylko teraz znowu wkuwanie i,ani chwilę odpoczynku.
- Racja - przyznałam - zwłaszcza, że to ostatni rok.
Weszłyśmy do środka szkoły. Ściany było pomalowane. Był ten sam kolor, tylko, że go pomalowali. Podłoga wypastowana, bo się, aż mieniała! Razem z Asią podeszłyśmy do reszty. Usłyszałam jak telefon zawibrował. To był sms od Horana:
"Przyjdę po Ciebie pod szkołę ;*"
Napisałam, że OK. Cieszyło mnie to. Może gdzieś pójdziemy i spędzę ostatni dzień wolności.
Po rozpoczęciu, gdy wyszłam z budynku szkoły z oddali widziałam Niall' a. Widziałam też jak różni ludzie prosili go o autograf. Nawet nie widzieli, że jest w Polsce! I nie widzieli też, że jest mój, haha. Uśmiechnęłam się do niego i zaraz do mnie podszedł i przytulił.
- Hej, słońce - powiedział zadowolony. - Możemy iść? - spytał, bo widział, że się patrzę w inny kierunek. Widziałam Karolinę z jakąś dziewczyną... w ogóle się do mnie nie odzywa. Co ja jej zrobiłam! Mogłaby mi też wytłumaczyć tą całą sytuację z Marcelem!
- Tak.
Poszłam pierw do domu się przebrać w coś lżejszego.
- Wiesz, że 5 września masz urodziny? - zapytał.
- No wiem, pamiętam.
- Będziesz miała już 18 lat. - powiedział - Normalny człowiek, by się cieszył, że jest pełnoletni.
- Ja się cieszę, tylko, że tego tak nie okazuję. - uśmiechnęłam się.
- Mam już niespodziankę dla ciebie w ten dzień.
- Niall! Nie chcę nic. - powiedziała stanowczo.
- E tam. Marudzisz. - powiedział i mnie mocno pocałował. Szliśmy parkiem trzymając się za ręce.
- Niall... bo ja wiem, że wy koncertujecie. I, że będziesz musiał kiedyś wyjechać.
- Uprzedziłbym Cię.
- Wiem. Ufam Ci. Tylko, że ja nie chcę zostać tutaj sama. Bez Ciebie...
- Spokojnie.
Jak zaszłam do domu, szybko zasnęłam.
*5 września (urodziny)*
Od rana same niespodzianki. Mimo, że to 18-tka, nie wyprawiam urodzin.
Mama dała mi kubek z wizerunkiem Londynu oraz fajną bluzeczkę na długi rękaw. Od siostrzyczki dostałam kolczyki, kotki i słuchawki. Wiadomo, że to mama kupiła.
- Dziękuję, ale nie musieliście. - powiedziałam i zaraz rozległ się dzwonek.
- Niall, hej - powiedziałam i go przytuliłam.
- Hej - powiedział - dzień dobry - zwrócił się do mamy.
- Proszę Pana - Marta się odezwała - mogę autograf ?
- Mów mi po imieniu - zaśmiał się - i jasn. Masz kartkę i długopis?
- Mam wielki zeszyt z różnymi podpisami - powiedziała i wróciła z wielkim niebieskim zeszytem. Niall dał podpis i przytulił Martę - dziękuję. A reszta chłopaków tez mi sie kiedyś podpisze?
- Jasne - powiedział - Angelika, porywam Cię.
- Gdzie? - zaciekawiłam się.
- Niespodzianka.
Założyłam buty i letnią kurtkę. Na dworze było jeszcze ciepło.
Wsiedliśmy do autobusu. Jechaliśmy dość długo. Zauważyłam, że wyjechaliśmy poza miasto.
- Gdzie ty mnie chcesz wywieść? Zostawisz mnie i sam uciekniesz? - żartowałam.
- Jasne, bez Ciebie będzie mi lżej. - śmiał się.
- Dzięki, a ja myślałam, że mnie kochasz. - droczyłam się.
- Kocham, a teraz wysiadamy.
Byliśmy na jakieś plaży. Pierwszy raz tam byłam. Nie wiedziałam, że takie miejsce nawet istnieje. Było pusto. Tylko parę osób. Niall rozłożył wielki koc na piasku.
- Ten dzień spędzimy sami. - powiedział po chwili - podoba się?
- Jasne - ucieszyłam się.
- Poczekaj. - powiedział i poszedł do jakiegoś domku. - Tamten dom co teraz poszedłem jet mój i chłopaków. - powiedział - Kupiliśmy go kiedyś jak byliśmy w Polsce. - powiedział i wyciągnął gitarę z pokrowca. Zaczął śpiewać:
"The story of my life I give her hope
I spend her love until she’s broke inside
The story of my life"
Myślałam, że się rozpłaczę.
- Jesteś miłością mojego życia i Ty też będziesz historią mojego życia, gdy już będziemy starzy razem i umrzemy. To będzie nasza historia. - powiedział powoli nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. - powiedział - Czy Ty wiesz o czym ja teraz mówiłem? O przyszłości. To, że razem się zestarzejemy.
- Niall... do czego zmierzasz? - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Do tego, że nigdy Cię nie zostawię. A teraz chodź popływać, woda jest letnia.
- Nie mam stroju...
- Kupiłem Ci, na oko rozmiar wziąłem.
Poszłam do domku się przebrać. Był w sam raz. Poszliśmy pływać. Woda była letnia. Niall odpłynął dalej. Nie miałam siły. Nie czułam gruntu pod nogami. Bała się.
- Nie dam rady! - krzyknęłam.
- Dasz! Zaufaj mi.
Podpłynęłam i zawiesiłam mu się na szyi.
- Zaufałaś - uśmiechnął się.
- No jasne, że Ci ufam. Tylko, że jak dopłynę do brzegu?
- Odpocznij, wisisz mi na szyi - zaśmiał się.
Po chwili ruszyłam w stronę brzegu. Wytarłam się ręcznikiem. Ubrałam się w ciuchy, uczesałam i schowałam telefon do kieszeni.
- Angelika, odwrócisz się? - spytał. Odwróciłam się i myślałam, że się popłaczę. Wręczył mi 18 czerwonych róż i łańcuszek.
- Nie musiałeś - powiedziałam i pierwsza łza spłynęłam mi po policzku.
______________________________________

Witajcie! Tym razem dłuższy rozdział
Oceniajcie szczerze. Krytykę też zniosę
Udanych walentynek
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Szybko podniosłam się z łóżka. Spojrzałam na zegarek. Była 5:68. Zorientowałam się, że to był tylko sen. Koszmar, a nie sen! Nie zdradziłam Niall'a. Uff...! Ale i tak muszę powiedzieć mu, że przyjechał. A Filipowi wyjaśnię to przez telefon. Tak. Tak będzie najlepiej, bo nie chcę by to się stało na prawdę.
Powiedziałam Niall'owi, że przyjechał Filip. Do Filipa też zadzwoniłam:
- Hej - powiedziałam do słuchawki - Chciałam ci powiedzieć, że... miedzy nami już niczego nie będzie. Mam chłopaka, którego bardzo kocham i go nie zostawię.
- Rozumiem... - był zmieszany - ale możemy się przyjaźnić?
- Tak, Filip. A teraz muszę już kończyć, pa.
Poszłam do Niall' a. U niego była reszta chłopaków.Jakoś nie byłam dziś rozmowna. Niall to szybko zauważył.
- Mogę cię na chwilkę prosić? - zapytał z uśmiechem na twarzy.
Wstałam z kanapy i poszłam tam gdzie on. Zaprowadził mnie do jego pokoju.
- Coś się stało? - ciepło zapytał. - To przez Filipa?
- Nie. Powiedziałam mu prawdę, przez telefon. Nie poszłam do niego. Wiem, że mogło cie to zaboleć.
Uśmiechnął się.
- Ty zarozumialcu! - zaśmiał się i mnie przytulił i zaraz zapytał - Powiesz mi w końcu co się stało?
Opowiedziałam mu mój sen.
- Dobrze, że to tylko sen. - rzekł poważnie - Twój pierwszy raz mam być ze mną! - zaśmiał się, ja też się uśmiechnęłam. Humor zaczął mi wracać. Jednak dobrze, że mu to powiedziałam. Chciałam już wyjść z pokoju, gdy mnie złapał w pasie, obrócił i długo pocałował. Uśmiechnęłam się i wyszliśmy.
- Głodny jestem - powiedział rozbawiony.
- A kiedy nie jesteś, ha ha!! - powiedziałam i poczochrałam mu włosy.
- Jak miłosna pogawędka? - zapytał Zayn i zmrużył
oczy.
- Aaa... dobrze, dobrze. - powiedział Niall. Musiałem trochę udobruchać moją Andzie.
- Ja Ci dam Andzie - pogroziłam mu palcem i miałam uśmiech na twarzy.
Później poszliśmy się wszyscy przejść. Ja z głodomorem oddaliliśmy się od grupki.
- Dziękuję - powiedziałam.
- Za co? - nie rozumiał.
- Dziękuję za to, że jesteś. Za to, że ty mnie rozumiesz i zawsze przy Tobie mam uśmiech na twarzy. - zamyśliłam się - Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, słońce. - powiedział z czułością. - Mam nadzieję, że ten Filip nie stanie nam na drodze.
- Nie stanie, obiecuję. On to przeszłość, historia.
- Chłopaki! - krzyknął Niall do grupki - Idę odprowadzić Angelikę!
- Już chcesz mnie odstawić do domu? Rozumiem, że jestem nudna, ale wiesz... - droczyłam się.
Poszliśmy przejść się parkiem i odprowadził mnie do domu. Już za kilka dni i szkoła... i rzadziej będę się spotykała z moim głodomorem.
Doszliśmy już do mojego bloku. Pocałował mnie w czoło i poszedł.
-----------------------------------------
Hej! ;*
Prze[raszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale to przez mój objaw lenistwa.
Teraz mam 2 tygodnie ferie, ale muszę się uczyć fraszki -.-
Postaram się dodawać częściej rozdziały, papapa, dobranoc
Ps. Przepraszam, żenie komentuję Waszych rozdziałów, ale ja je czytam tylko nie chce mi się już komentować Mam nadzieję, że rozumiecie mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Obudziłam się wcześnie rano. Zanim wstałam rozmyślałam tylko o jednym. Czemu Filip musiał przyjechać? Teraz? Akurat w tym momencie co zrozumiałam, że Niall jest całym moim światem! Co ja teraz mam zrobić? Powiedzieć Filipowi, że do niego nie wrócę? Tak postąpiłaby normalna dziewczyna. To ja chyba nie jestem normalna, bo brnęłam wczoraj w kłamstwach zamiast powiedzieć prawdę i mieć spokój! Pozbieram myśli i mu powiem. No i jeszcze... jeszcze muszę Niallowi powiedzieć, że Filip przyjechał... ohh! Zadzwoniłam do niego.
- Hej - powiedziałam do słuchawki - muszę ci coś powiedzieć.
- No mów - mówił radośnie.
- Filip mój były chłopak - mówiłam powoli - przyjechał do Polski.
Przez chwilę nic nie mówił.
- I co zamierzasz zrobić? - w końcu się odezwał.
- Powiedzieć mu, że mam chłopaka, którego nie zamierzam zostawić tylko dlatego, że przyjechał.
- Tylko?
- Niall... ja nie wiem co mu dokładnie powiem.
- Spotkacie się?
- No tak... muszę mu to powiedzieć.
- Nie możesz przez telefon jak ze mną?
- Niall! Przecież ja nic złego nie zrobię, tak? Kocham Ciebie, nie jego. - powiedziałam - Kiedyś go kochałam, fakt, ale Ty teraz jesteś ważniejszy niż on. Zrozum. Kocham Ciebie, nie jego.
- Dobrze. Ja ciebie też kocham. - powiedział - musze kończyć. Mam z chłopakami próbę.
Zadzwoniłam do Filipa. Szybko z nim się umówiłam u niego w domu. Jego rodzice pojechali do ciotki. Przyszłam punktualnie.
- Wejdź - powiedział uśmiechając się do mnie. - Usiądź. Chcesz herbaty lub kawy?
- Wody jak można. - to już ostatnie dni wakacji, a na dworze upalnie. - Dziękuję - powiedziałam do Filipa, gdy wręczył mi szklankę zimnej wody.
- No to... co tam chciałaś? - zapytał, a ja wzięłam łyk wody.
- Porozmawiać. - powiedziałam nijak. - Filip - zaczęłam - nie chcę Ci robić nadziei, że znowu będziemy razem...
- Masz kogoś innego?
- No tak... ale to nie znaczy, że zapomnę to co między nami było. Kocham Cię i nigdy nie przestanę, ale... - nie wiedziałam w ogóle co ja mówię, wzięłam kolejny łyk wody i dokończyłam - to nie to samo. Wyjechałeś. Płakałam dniami i nocami. Nie pisałeś, nie dzwoniłeś nic! Dałam sobie spokój... po prostu.
- Czyli kochasz mnie, ale kochasz jego? - chyba się pogubił. Ja zresztą sama się pogubiłam.
- Ehh... Ciebie kocham jako byłego chłopaka, a Niall'a kocham jako mojego chłopaka. Mocniej go kocham.
- Ja Cię kocham i nigdy nie przestanę. - powiedział odganiając moje włosy - Wolisz piosenkarza niż zwykłego chłopaka, to proste.
- Filip... nieprawda. Kocham go za osobowość. Takim jakim jest na prawdę. Kocham mojego głodomora. - aż się uśmiechnęłam.
Filip zaczął całować moją szyję... nie wiedziałam co on robi! Mimo tego nie przeszkadzało mi to jakoś... kierował się do swojego pokoju. Zaczął namiętnie mnie całować. Podobało mi się to. Serio. Położyliśmy się na łóżku. Zaczął mi zdejmować koszulkę. A ja jemu zaczynałam odpinać spodnie. To był mój pierwszy raz, a czułam się jak... 'zawodowiec'.
- Nie możemy... - powiedziała lekko.
- Cii...
Filip nie przestawał mnie całować. Był bez spodni. Zaraz zdjęłam mu koszulę. A on zaraz ściągnął mi spodenki. Zaczął dzwonić mi telefon.
- Muszę odebrać...
- Nic nie musisz. - powiedział stanowczo.
Zaczynał odpinać mi stanik.
- Nie! Filip... nie możemy. Ja... właśnie zdradzam Niall'a...
Zaczęłam płakać. Szybko wstałam i zaczęłam się ubierać. On mi nigdy nie wybaczy. Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. A co jeżeli byśmy zaszli dalej i jeszcze zaszłabym w ciążę? Mamy dopiero po siedemnaście lat! Boże! Co ja narobiłam! Miałam mu tylko powiedzieć, że to koniec, a ja z nim w łóżku wylądowałam...
- Zapomnij o tym - powiedziałam. - To nie powinno się zdarzyć. Uwiodłeś mnie...
- A ty oddałaś się temu. Teraz będzie wina cała na mnie.
- Przestań!
- Nie krzycz. Idź sobie do Niall'a i powiedz mu prawdę.
- On mi nie wybaczy! I to przez ciebie! I tak! Będę Cię obwiniać! - wydarłam się. - Musiałeś przyjeżdżać! Teraz! Musiałeś akurat teraz! - zanurzałam się we własnych łzach.
- Odbierz telefon, bo dzwoni. Chciałaś przecież.


- Haa.. halo? - powiedziałam do słuchawki zapłakana.
- Angela... przepraszam... nie powinienem się wtedy unosić w takiej błahej sprawie. Ufam Ci.- powiedział Niall.
- Niall... znienawidzisz mnie... - płakałam. Mocno płakałam.
- Co? Czemu płaczesz?
- Nie wybaczysz mi tego... Niall. Zdradziłam cię. Kocham Cię. - rozłączyłam się.
Wybiegłam z domu. Biegłam do siebie do mieszkania. Nikogo nie było na szczęście w domu. Poszłam do łazienki. Wyjęłam apteczkę z tabletkami. Bałam się. Tak strasznie się bałam. Wzięłam kilka tabletek do buzi i popiłam je alkoholem. Upadłam.
-----------------------------------------------
Witajcie Kochani! ;*
Napisałam kolejny rozdział. Niezapowiedziany zwrot akcji! Hahaha ;**
Czekam na komentarze (:
  • awatar ♥Żуנę ѕιę туℓкσ яαz♥: WoW! Nie spodziewałam się tego... ale miło dostać takiego niespodziewanego "kopa" atak miła niespodzianka! Która naprawdę ci się udała przynajmniej moim zdaniem! Rozdział Fantastyczny i już z niecierpliwością czekam na następny ;** tymczasem weny życzę!
  • awatar Blue moon.: bosko piszesz ;o
  • awatar I can't speak...: o jezus maria ;_; nic jej się nie stanie prawda? Trochę przegięła... kurwa mac kocha Nialla to czemu tamtemu do łóżka wskakuje!? Tak się nie robi! Zwłaszcza Niallowi :c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Nie mogłam w to uwierzyć. Nie wierzyłam własnym oczom. Chciałam myśleć, że to sen. Nawet się uszczypnęłam, ale to była rzeczywistość...
- Powiesz coś wreszcie? - zapytał Filip.
- Jaa... ja... co Ty tu robisz? - to jedynie pytanie, które mogłam w tamtej chwili wypowiedzieć.
- Wróciłem do Ciebie. - odpowiedział szybko - Co za Niall?
- Co? - nie rozumiałam.
- Słyszałem zza drzwi " Niall nie wyjdę już dzisiaj..."
- Aaa! Niall! To mój kolega. Wyszłam dzisiaj z nim, bo mi się nudziło w domu. - skłamałam! Po co ja kłamię?
- Ok... zaprosisz mnie?
- Co? Nie. Mam straszny bałagan w pokoju, i ogólnie muszę jutro brać się za sprzątanie i przygotowywać się na rozpoczęcie roku szkolnego.
- Aha... no ok. To pa, dobranoc.
- Dobranoc.
Zamknęłam za nim drzwi. Jaka ja jestem głupia! Po co ja kłamałam...? Przecież miałam prawo mieć nowego chłopaka. On o mnie zapomniał. Nie dawał znaków życia. A widywałam go na skype, gg i nawet na facebook'u . Więc... po co kłamałam?

- Marta wraca do domu - powiedziała mama przez telefon - Jej stan się polepszył. Bardzo. Za trzy godziny będziemy miały wypis.
- To świetnie! - ucieszyłam się.
- Zrobisz obiad?
- Tak, oczywiście. - zgodziłam się. - To czekam na Was, papa.
Po odłożeniu telefonu zaczęłam zakładać buty na nogi. Wzięłam 100 zł na zakupy i poszłam do polo marketu. Kupiłam różne warzywa, owoce coś na obiad i oczywiście słodycze, haha! Kiedy zaszłam do domu rozpakowałam zakupy i zaczęłam brać się za obiad. Obrałam ziemniaki. Mięso zrobiłam w panierce i je usmażyłam. Ziemniaki wyłączyłam z palnika, bo były już gotowe. Zostało mi tylko pokroić koperek i porozsypywać na ziemniaczki. Po kilku minutach usłyszałam głos mamy i siostry. Jejku... jaka ja byłam szczęśliwa, że Marta będzie znowu z nami!
- Andzia! - usłyszałam zadowolony krzyk mojej siostrzyczki - Stęskniłam się- powiedziała i mnie przytuliła.
- Ja Ciebie też. Nie wiesz jak bardzo.
- Kocham Cię.


--------------------------------------------------
Hejka ;*
Napisałam rozdział, jej!
Spodobał się? Wiem, że mogą być błędy, no, ale cóż...
Czekam na WASZE OPINIE
Pozdrawiam cieplutko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Szybko się zaczęłam ubierać. Nawet się nie czesałam Założyłam pierwsze lepsze buty i gnałam w kierunku szpitala. Po drodze spotkałam Marcela...
- Ej, co ty tak się śpieszysz? - zapytał.
- A co Cię to obchodzi?!
- Dobra, dobra... wiesz o co chodzi Karolinie? - rozmawiałam z nim idąc, szybkim krokiem.
-Żartujesz sobie? Zostawiłeś ją!
- Tak, ale ona wszystkim gada o mnie źle, jak to przez nią ją zostawiłem.
Zatrzymałam sie gwałtownie.
- Co zrobiła?!
- Widziałem na własne oczy jak całowała się.
- Z innym?
- Raczej z inną...
Oczy mi zrobiły się takie wielkie, a szczęka to mi opadła w dół...
- Marcel.. przepraszam, ale spieszę się do szpitala, do Marty.
- Okey, pomóc?
- Nie.
- A i... muszę Ci coś powiedzieć, to jest ważne.
- Nie teraz!
Zbliżałam się do szpitala. W głowie miałam chaos.
- Jesteś w końcu! - usłyszałam głos mamy. - Ojciec tu przylazł.
- Dlatego kazałaś mi tu przychodzić?
- Marta... znowu musieli ratować jej życie...


Po kilku dniach Marta mogła wyjść ze szpitala. Jej stan znacznie się polepszył.
- Mamo, wychodzę. - powiedziałam.
- Z?
- Mamo, dobrze wiesz z kim.
Szłam do parku, tam miałam spotkać sie z Niallem. Teraz po tym wszystkim zrozumiałam, że go na prawdę kocham.
Dzień spędziliśmy cudownie. Sami i tylko sami. To było coś. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy... dawno tak się nie czułam. Z daleka zobaczyłam Karolinę z jakąś dziewczyną. Trzymali się za ręce. Nie skomentowałam tego... tylko szkoda mi Marcela.
Jak zaszłam do domu zadzwonił dzwonek.
- Niall nie wyjdę już dzisiaj... - powiedziałam otwierając drzwi,a to nie był Niall...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ♥
No hej
Napisałam, krótki, ale jest To taki mały prezent ode mnie
Podoba się?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
To już 24 dni od kąt nie dodaje rozdziału... już się tłumaczę
Nauka, nauka, nauka i jeszcze raz nauka! Nie mam czasu
Wchodzę na bloga, a tu 28 skrzynek o.O Ale mnie kochacie ^^
Postaram się jak najszybciej dodać rozdział
  • awatar Oto Twoja Wyobraźnia ♥: @ketlin: Jak chcez to mi nie wierz, ale ja to SAMA piszę. Nikomu nic nie kradnę. Nie chceesz wierzyć to nie wierz, ale daj innym spokój -.-
  • awatar ketlin: jak dla mnie kłamiesz :) prosty przykład, rzekomo "twoje rozdziały" są stylistycznie i ortograficznie poprawne, czego nie można powiedzieć o wpisie znad tego zdjęcia. cytujue: To już 24 dni od kąt nie dodaje rozdziału... już się tłumaczę :/ Nauka, nauka, nauka i jeszcze raz nauka! Nie mam czasu :( Wchodzę na bloga, a tu 28 skrzynek o.O Ale mnie kochacie ^^ Postaram się jak najszybciej dodać rozdział " Tylko małolaty się dadzą na to nabrać ,a ty zamiast kraść cudzą własność, poćwicz trochę gramatykę i spróbuj sama coś napisać. ehhh ;/
  • awatar Oto Twoja Wyobraźnia ♥: @ketlin: Pisze sama, po prostu z głowy :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Moja mama ma jutro pierwszą sprawę rozwodową. Nie wiadomo, czy załatwi to na jednej rozprawie. To się zobaczy. Ja do momentu, aż mama wróci muszę opiekować się młodszą siostrzyczką.
- Możemy iść do parku? - zapytała.
- Nie chce mi się. - odparłam
- A jakbyś miała iść z swoim chłopakiem to by Ci się chaciało - powiedziała oburzona.
- Dobra! Pójdziemy już. Napiszę mamie kartkę.
" Mamo, poszłam z Martą do parku, kochamy Cię ;* " to była treść kartki do mamy. Szybko założyłam na siebie bluzkę na krótki rękaw i bluzę. Pogoda zaczynała się psuć, a w dodatku zbliża się wrzesień i do szkoły... . Założyłam rurki. Martę ubrałam w różową bluzkę i do tego sweterek i spodenie. Założyła trampki, a ja vansy. Zamknęłam dobrze drzwi i wyszłyśmy. Szłyśmy w kierunku parku, a dokładnie do zegara słonecznego, czy jak to tam się nazywa. Szłam z siostrą za rękę. Odziwo była spokojna. Przechodziłyśmy w tym miejscu, gdzie wspominałam o Filipie i tam gdzie spotkałam Niall'a... ale szybko się ogarnęłam, bo byłam z siostrą.
- Mogę iść na plac zabaw? - spytała - widzę Zosię, moją koleżankę.
- Dobrze, jakby co to ja tutaj będę siedziała. - zgodziłam się.
- Okey, dziękuję - uśmiechnęła się.
- Tylko się nie oddalaj! - krzyknęłam, by mnie usłyszała, bo biegła w kierunku placu.
Miałam ją ciągle na widoku. Nagle usłyszałam dźwięk mojej komórki. Wyświetlił mi się numer, którego nie znałam.
- Tak?
- To ja Niall. Wiem, że dzwonie nie z tego numeru, ale zgubiłem telefon, dzwonię od Harrego. - szybko wyjaśnił.
- Aha, spoko. - odparłam.
- Ja chciałem Cię przeprosić, za wczroańsze zachowanie. Wiem, że mogłaś o tym zapomnieć. Po prostu jestem zazdrosny, jak to chłopak o swoją dziewczynę. - tłumaczył się - I wiesz... mam nadzie... - przerwałam mu.
- Niall, ja Ci już dawno wybaczyłam, nawet nie wiem, czy byłam obrażona. Jak już to wkurzyło mnie to, że jak mnie odprowadzałeś to powiedziałeś tylko 'dobranoc',a nie przytuliłeś, nie pocałowałeś...
- Całować to mogę cię zawsze - zaśmiał się.
- Ale nie obrażać...
- Przepraszam...
- Ok, ok. Spokojnie - teraz ja się zaśmiałam - muszę kończyć, bo siostra mi uciekła z widoku. Papa.
- Pa, kocham cię.
" Znowu zgubiłam Martę " to była moja pierwsza szybka myśl od razu jak schowałam telefon.
Poszłam w kierunku placu zabaw. Podeszłam do Zosii.
- Hej, wiesz może gdzie poszła Marta?
- Tak, jest przy moście, o tam - wskazała palcem.
- Dziękuję.
Poszłam do mostu, zobaczyłam chłopczyka, który płakał i krzyczał:
- Pomocy! Halo! Pomocy!
Szybko podbiegłam.
- Proszę Pani! Tam dziewczynka wpdała do wody!
Szybko tam pobiegłam i ujrzałam młodą dziewczynkę, o blond włosach... to była Marta!
- Boże! Pomocy!
Ta rzeka była głęboka. Ona nie umiała pływać, ja tak. Wskoczyłam do wody. I zaraz z nią wyszłam. Szybkim ruchem wyjęłam telefon i wybrałam numer na pogotowie.
- Chłopczyku... pobiegnij po jakiegoś Pana, który mógłby nam pomóc, proszę! - byłam zalana łzami. - Marta, nie rób mi tego! Proszę, Marta! Marta...
Słyszłam sygnał karetki. Zabrali ją szybko do szpitala. Zadzwnoniłam do mamy.
- Coś Ty zrobiła?! - krzyczała na mnie, jak już byłyśmy w szpitalu.
- Po prostu... nie chciałam tego, rozumiesz?! Dobrze, wiesz, że nie zniosę tego, jak... jak.... odejdzie. - zalałam się jeszcze bardziej łzami. - Przepraszam!
- Ile gadałaś przez ten telefon?
- Z pół godziny? Jak nie lepiej... - wyszedł doktor. - I jak? - zapytałam.
- Dziewczynka, była prawię godzinę w wodzie.... ale mamy bardzo wielkie szczęście, bardzo wielkie. Podłączyliśmy ją pod aparaturę. Miejmy nadzieję, że stan się nie pogorszy.
Spędziłam noc w holtelu, niedaleko szpitala. Mama musiała iść na sprawę. Kiedy się obudziłam to szybko się ubrałam, uczesałam i wyszłam do szpitala.
- Cześć Marta - powiedziałam wchodząc do pokoju, gdzie leżała - jak się czujesz?
- Mogłoby być lepiej. - odparła.
- Mogę Cię o coś zapytać?
- Jasne.
- Jak to się stało, że... że wpadłaś do wody? - sopytałam z trudem, ale panowałam nad sobą.
- Muszę mówić? - posmutniała.
- To jest konieczne, prędzej czy później i tak będą chcieli wiedzieć. -wytłumaczyłam jej.
- Będą?
- No wiesz... lekarze, nawwet mama. - powiedziałam - To powiesz?
- Na początku byłam na placu, ale chłopczyk zaczą mnie gonić i uciekałam. Zatrzymałam się przed mostem. A on na mnie wpadł. Przewróciłam się i zsturlałam się do wody. - wytłumaczyła i zaczęła płakać.
- Nie płacz, kochanie. A jak chłopiec był mniej więcej ubrany? Gonił Cię dla zabawy?
- Gonił dla zabawy. To był młodszy brat Zosii. Miał szare spodnie, zieloną kurteczkę i czapkę jesienną.
To był ten chłopiec, który wołał pomocy i dzwonił po karetkę, jak go poprosiłam.
- Martusiu... przepraszam Cię, że spóściłam Cię z pola widzenia. - chciało mi się płakać.
- To ja przepraszam. Miałam się nie oddalać,a teraz mamusia jes na Ciebie zła.
- Dobrze, że żyjesz. - powiedziałam i zadzwoniła mi komórka. - Mama dzwoni, poczekaj.
- No co tam? Tak jestem w szpitalu. Dobrze... wiem jak to się stało. Tak. Przy zabawie z chłopcem. No okey. Pa, kocham Cię.
- Co mama chciała? - spytała siostra.
- A nic, pytała się jak się czujesz. - powiedziałam - Poczekasz chwilkę? Pójdę po wodę.
- Okey.
Poszłam po wodę i spotkałam lekarza.
- Przepraszam, ja w sprawię mojej siostry. Jej stan się poprawia?
- Jak narazie nie jest tak jak powinno, ale nie jest gorzej. - powiedział doktor.
- A kiedy będzie mogła wracać do domu? - spytałam.
- Tego jeszcze nie mogę powiedzieć. To jest mi niewiadome.
- No dobrze... dziękuję.
Później pobyłam z siostrą. Mama przyszła, a ja poszłam do domu. Tak się wymieniamy. Mam poczucie winy. Nie powinnam spuszczać jej ze zwroku. Poinformowałam Niall'a. Zrobiło mu się głupio.
- Przepraszam... mogłem nie dzwonić, akurat wtedy.
- Nie wiedziałeś, że to się stanie. Ja też nie. Nawet sama Marta nie wiedziała. Kończę, pa.
- Pa.
Nastał wieczór. Zjadłam kolację. Umyłam zęby. Przeprałam się w pidżamę i położyłam się do łóżko. Nie mogłam spać! Nie dziwię się... mam poczucie winy. Nie wiem, jak długo to będzie trwało. A jeżeli będzie jeszcze gorzej? To jest mała dziewczynka, ma mały, delikatny organizm. Nagle zadzwniła mama. Było zła i zrozspaczona.
-----------------------------------------
Dodaję rozdział. Mam nadzieję, że się spodobał. Może się okazać rozdział smutny, fakt.
Proszę o komentarze
  • awatar I can't speak...: jezus przecież ona tam mogła zginąć :O czy ty chciałas zabić niewinne dziecko? xd i dobrze, że między nią, a Niallem jest wszystko okej ;D
  • awatar ∞One Dream... One Band...One Direction∞: Miałam komentować każdy rozdział, ale czas mnie goni, ja powinnam spadać, ale tym jednym komem opiszę wszystko... Ona jest z Niallem!! YES!! Ja to wiedziałam!! Yeeeeaaaah!! Ej... tylko mi nie mów, że z Martą jest gorzej?? Nie!! Proszę nie!! Nie uśmiercaj ludzi!! Chociaż ty, no proszę!! To jeszcze dziecko!! Ale rozdziały boskie :* Czekam na następny, ale na pewno nie przeczytam od razu ;) dobranoc :*
  • awatar Gość: Ona nie może umrzeć !!! Ja się tak nie bawię ;( Rozdział CUDOWNY szkoda tylko że taki smutny ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Mam już połowę rozdziału Jeszcze połowa i będę mogła dodawać, hahaha Nie chcę mi się pisać ;c Postaram się w tym tygodniu dodać
 

 
- Serio? - zapytała Karolina - Ty i Niall?
- No tak. - powiedziałam, coś nie tak?
- Nie no spoko, ale... jeszcze die dawno płakałaś za Filipem.
- On tam wyjechał na stałe, nie dzwoni do mnie, nie pisze, nawet na skype, rozumiesz?
- Rozumiem, rozumiem... - posmutniała.
- Co Ci? - zapytałam.
- No, bo wiesz.... dosłownie przed Twoim przyjściem dostałam sms'a od Marcela... on mnie zostawił. - zaczęła płakać - A Ty mi przychodzisz i mówisz, że masz chłopaka.
- Ojej... przepraszam, nie wiedziałam Karolina.
- Nie no... nic nie szkodzi, ale nie wiem dlaczego on mi to zrobił.
- No ja też... dowiesz się w swoim czasie, zobaczysz. Musisz sobie powyjaśniać to wszystko z Marcelem.
- Wiem... ale to nie będzie łatwe.
Zaszłam do domu i zastałam samą Martę.
- Gdzie mama? - spytałam.
- Nie wiem, wyszła gdzieś.
- I zostawiła cie samą?
- Jak widać. - powiedziała - głodna jestem.
Zrobiłam jej dwa kawałki chleba z żółtym serkiem włączyłam jej bajki i poszłam do siebie.
- Wróciłam! - usłyszałam głos mamy.
- Gdzie byłaś, że zostawiłaś samą Martę w domu?
- Poszłam po papiery rozwodowe.
- Mogłaś zadzwonić, żebym przyszła do domu, bym popilnowała siostry. - zezłościłam się, ale mówiłam cicho, nie krzykiem.
- Następnym razem tak zrobię.
Poszłam otworzyć drzwi, bo ktoś zadzwonił.
- O, hejka Niall. Co tam?
- Zejdź ze mną na dół. Albo w ogóle gdzieś pójdziemy.
- To poczekaj, przebiorę się.
Poszłam szybkim krokiem do pokoju. Założyłam na siebie ciemne dżinsy i na to białą koszulkę, która z tyłu miała koronkę.
- Chodźmy.
Schodziliśmy na dół. Otworzyłam drzwi od klatki schodowej, by wyjść i nie mogłam uwierzyć w to co ujrzałam. Zobaczyłam łącząc do tego Niall'a pięciu mężczyzn.


Wczoraj z chłopakami poszliśmy na kręgielnie. Dobrze się bawiłam. Ludzie się na mnie gapili z zazdrością. Niektórzy to nawet podchodzili i prosili o autografy. Ale Niall o mnie nie zapominał. Ciągle koło mnie siedział.
- Dobrze się bawisz? - zapytał mnie, odchodząc od reszty.
- Tak, dziękuję Ci. - powiedziałam i go przytuliłam.
- Nie zmieniłaś? - spojrzał na mój wisiorek. No tak... nie wymieniłam zdjęcia Filipa, na niego.
- Zapomniałam. Serio, uwierz mi.
- Wierzę. - powiedział, ale wiedziałam, że nie było mu z tym do śmiechu... poszliśmy dalej grać, ale później zadzwoniła mama i musiałam wracać. Niall mnie odprowadził, przytulił, powiedział "dobranoc" i poszedł.
----------------------------------------
No to po tych 16-tu dniach dodaje rozdział. Wiem, że nie jest on lepszy od innych, ale jest
Wy oceniajcie i dziękuję Wam za te komentarze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
- Ja... przepraszam - powiedział zmieszany - nie chciałem...
- Ee... Niall... ukrywasz coś? - musiałam się o to spytać... musiałam! Nie potrzebnie, może mu tylko się wymsknęło!
- Czy coś ukrywam? - spojrzał się na mnie, a ja na niego. I po kilku sekundach wybuchnęliśmy śmiechem, głośnym śmiechem. Nawet jeżeli by mi powiedział, że mnie kocha to nie wiem, czy ja Go kocham... nadal w sercu mam Filipa. Nie zapomnę o nim tak szybko... - O czym myślisz? - wyrwał nie z zamyśleń głos blondyna.
- Szczerze? O tym co do mnie tak na prawdę czujesz.. wiem, że przed chwilą się z tego śmialiśmy, ale... zrozum. Jestem dziewczyną i tak jakoś mnie to bardzo ciekawi. W końcu.. ot tak mnie nie pocałowałeś? - powiedziałam. Wiem, że mogło mu się wymsknąć, ale jestem ciekawa... po prostu.. - Więc? Powiesz mi prawdę?
- OK. - powiedział po namyśle - Po co mam Cię kłamać - widać było, że jest to dla niego trudne - Przyjechałem do Polski, by się z Tobą spotkać. Jak z dawnych lat. Po po prostu po przyjacielsku.. ale później spędzaliśmy dużo czasu, poczułem między nami jakąś więź. Ale nic Ci nie mówiłem, bo wiem, że niedawno Filip wyjechał. A wiem, że Go kochasz i tęsknisz. Wiem, że On może kiedyś wrócić do Polski, znajdzie Cię i będziesz chciała dalej z nim być. - powiedział.
- Czyli... zakochałeś się we mnie? - powiedziałam zaskoczona.
- Krótko mówiąc... tak.
Nie wiedziałam co mam w tej chwili zrobić... nie chciałam Go oczywiście, ani odrobinę zranić.
- Dlatego nie byłeś pewien, czy pojedziesz 2-go września z powrotem. - powiedziałam po namyśle.
- Tak... a mogę Ci teraz po tym wszystkim zadać jedno pytanie?
- Oczywiście.
- Zostaniesz moją dziewczyną?
W tej chwili mnie zamurowało. Co ja mam mu powiedzieć?! Nie wiem, czy Go kocham! Fakt... kiedyś się w nim podkochiwałam, ale... teraz traktowałam Go jak najlepszego przyjaciela. Co ja mam mu powiedzieć?! Ohh! Z namyśleń zadzwoniła moja komórka.
- Sorki, Karolina. - powiedziałam do Niall'a. - No co tam? - powiedziałam do słuchawki.
- No czeeeeeeeść! Dawno nie gadałam z Tobą. Kiedy się spotkamy? Ja już dawno ze szpitala wyszłam. Nogę mam usztywnioną, ale mogę chodzić - nawijała.
- Uspokój się! - krzyknęłam radośnie - Jutro możemy się spotkać o 12, pasuje? Przyjdę do Ciebie.
- No spoko, no to pa!
- Pa.
Podeszłam do Niall'a i się do niego przytuliłam. Czemu? Sama nie wiem ! Jestem zagubiona.
- I jak? - zapytał. - Możesz się zastanowić, dam Ci czas.

Obudziłam się o 10. Równo. Miałam dwie godziny, by wyjść do Karoliny. Przebrałam się, zjadłam śniadanie, umyłam zęby i się uczesałam. Miałam jeszcze chwilę czasu. Więc pomalowałam paznokcie u rąk. Kolor był bardzo łądy. Mi się podobał. Już mówię jaki. Kolor podchodził pod brzoskwinkę. Taką jasną. Pasował mi ten kolor do sukienki, którą dzisiaj założyłam. Założyłam też kolczyki różyczki i kilka bransoletek. To są ostatnie ciepłe dni, więc korzystam. Kiedy lakier wysechł założyłam baleriny i wyszłam. Po drodze spotkałam Niall'a. Podbiegłam do niego i dałam mu buziaka w policzek.
- Spotkamy się jutro? - zapytałam.
- Jasne. Przyjdę po Ciebie.
- Tak jest, kapitanie! Hahahahahaha! - zaśmiałam się - Dobra, lecę, bo się spóźnię idę do Karoliny, pa. - powiedziałam i lekko Go pocałowałam. I poszłam dalej.
Kiedy zaszłam do Karoliny ujrzałam małego kotka.
- Jaki słodki! - krzyknęłam na widok kotka - Dzień Dobry - powiedziałam do mamy przyjaciółki.
Dzień Dobry, kotek od sąsiadki - uśmiechnęła się - jak byście chcieli kotka to Pani daje za darmo, bo jej kotka się okociła.
- Postaram namówić mamę - szczerze się uśmiechnęłam.
- Dobra...... chodźmy do mnie. Co Ty taka szczęśliwa dzisiaj? - zapytała, gdy usiadłam na łóżku u niej w pokoju.
- Cieszę się ostatnimi dniami lata. A ten... wiesz, że mamy nową parę w mieście?
- No ktoś na pewno... mów!
- Ja i...
- Filip wrócił! Jej! - przerwała mi.
- Nie.... akurat nie. Ja i Niall.
Widać było, że ją zaskoczyłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Napisałam już kolejny rozdział.
Podoba się Wam? Mnie tak sobie
Ale WY oceniaj cie ;*****
  • awatar Ask for continued ;3: Pocałował ją ;3! czekam na kolejny i zapraszam na naszego bloga z opowiadaniem/Alex
  • awatar Chcę Więcej! :D: Cudne *_* Czekam na więcej...
  • awatar 27 tattoos ♥: OMG ! Nadrobiłam zaległości i...jednym słowem: SZOK ! Tyle się podziało omg <3 Niall ją pocałował i powiedział, że się zakochał. Wiedziałam, normalnie wiedziałam ! :D I ona powiedziała, że jest nowa para...ona i Niall...z jednej strony się cieszę, ale z drugiej...Filip. Ona go kocha i nie jest pewna co czuje do Nialla. Tu może być problem coś czuję. Genialnie, genialnie i jeszcze raz genialnie! Czekam na nowy xxxxx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Z mamą na ten tema od tamtego dnia nie rozmawiałyśmy. Ale jest pewien kłopot. "Tata" od tamtego dnia nie dał znaku życia. Tylko napisał raz sms'a "Nie szukajcie mnie czasem. A Ty opiekuj się Martą" . Nie ruszyło mnie to, że o mnie nic nie napisał. Miał prawo mieć do mnie uraz... z resztą to On zachował się też źle w stosunku do mnie.
*19 sierpnia*
Zerwałam się z łóżka, bo słyszałam w kuchni krzyki.
- Nie dawałeś znaku życia, gnojku! - krzyczała mama, na 'ojca'. - Teraz przychodzisz tutaj, jak gdyby nigdy nic!
- Mamo... uspokój się. - powiedziałam cicho, ale tak, żeby mnie usłyszała.
- No to się wyprowadzę! - krzyknął.
- Droga wolna. - powiedziała przez zaciśnięte zęby.
- Niedługo przyślę Ci papiery rozwodowe, żebyś się nie zdziwiła.
- Zwariowaliście?!- teraz ja krzyknęłam - Przeze mnie chcecie się rozwieść?! To jest beznadziejne, teraz co Wy wyprawiacie!
- Tatusiu... - powiedziała cicho moja młodsza siostra i podbiegła do niego. Przytuliła Go.
- Córciu, kocham Cię, wiesz?
Pokiwała głową, że wie.
- Nie krzycz na mamę - poprosiła.
- Obiecuję.
Marta wyszła do swojego pokoju. Ja też. Chciałam by spokojnie jeszcze raz porozmawiali. Poprosiłam ich o to. Zasnęło mi się.
- Angelika! Andzia! - wbiegła moja siostra do mojego pokoju krzycząc i przestraszona.
- Co się stało? - zapytałam.
- Mama... tata... tata mamę... - nie mogła powiedzieć, więc wstałam szybko i pobiegłam do salonu.
- Przestań! - krzyknęłam na 'ojca'. - Nie bij mamy. - zaczęłam płakać.
- Tatusiu... obiecałeś! - Marta krzyknęła i pobiegła z płaczem.
- Oszalałeś! Widzisz co robisz? Bijesz mamę, Marta płacze, co ty z siebie robisz?! O jedną kłótnie! Myśl człowieku! Wynoś się stąd! - krzyknęłam i oparłam się plecami o ścianę i zsuwałam się na dół zapłakana.
- Angelika, nie płacz - powiedziała mama, gdy 'ojciec' ją wypuścił.
- Jak? To przeze mnie to wszystko... - krztusiłam się własnymi łzami.
Marek zaczął się pakować w walizki i siatki. Podszedł do Marty, chyba ją przeprosił i pocałował w czoło. Wyszedł. Poszłam do Marty. Przytuliłam ją. Tak obydwie zanurzyłyśmy się w naszych łzach.
- Tu jestem, Niall! - krzyknęłam, bo szukał mnie w parku. Spotkałam się z nim.
- Heeeeeeeeeej! - powiedział i mnie przytulił mocno. - Co się stało, ze taka smutna jesteś?
Opowiedziałam mu wszystko.
- Przykro mi... - przytulił mnie.
- Nie użalajmy się nade mną. - powiedziała i się lekko opanowałam - Kiedy wyjeżdżasz?
- Prawdopodobnie 2 września.
- Szkoda...
- Ale nie jestem pewien.
- Coś Cię tu trzyma? Czy może ktoś? - zaśmiałam się lekko.
- Czy ja wiem, hahahahahaha!
Przy nim znowu byłam radosna. I chyba tylko przy nim.
- Smutno mi będzie, jak zrobisz mi pa. - spuściłam głowę.
- Mogę zostać.
- Masz obowiązki za granicą. Po za Polską.
- Dobra... dość tej paplaniny o smutkach. Chodź! - pociągnął mnie za rękę. Wsiedliśmy do autobusu. Jechaliśmy z jakieś 15 minut.
- Po co my tu? - mówiłam zadowolona.
- Zobaczysz.
Szłam tam gdzie mi kazał. Znaleźliśmy się na jakieś plaży. Dobrze zna Polskę. Lepiej niż ja. Byłam tam pierwszy raz.
Usiedliśmy na piasku niedaleko wody. Było ciepło. Jak na godzinę dziewiętnastą.
- Lubisz mnie? - zapytał. A ja spojrzałam się dziwnie. - No co? Zadałem proste pytanie. - zaczął się lekko śmiać ze mnie.
- No tak, lubię. Baaaardzo. Hahahaha! A Ty mnie?
- Co to w ogóle za pytanie jest?! Jasne, że nie.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne.
- Ale ja mówię serio. Hahahahahahhaha! Nie no... zlituję się. - powiedział. Podszedł do wody. - Chodź! Ciepła! - krzyczał, bym Go usłyszała. Podeszłam i zdjęłam klapki. Zanurzyłam stopy. Była ciepła woda.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaa! Niall! - zaczęłam krzyczeć oraz uciekać, bo zaczął mnie chlapać. Z zaskoczenia wepchnęłam go do wody.
- Hahahahahahahahhahahahahaha! - zaczęłam się śmiać i zaraz uciekać, bo mnie zaczął gonić - Odejdź ode mnie! - krzyczałam śmiejąc się. - Sio! - Nie udało mi się. Wziął mnie na ręce i wrzucił do wody. - Dziękuję!
- Jest po równo. - stanął na wprost mnie. I mnie pocałował. Kiedy już przestał spojrzałam się na niego dziwnie.


________________________________________

Napisałam po kilku dniach kolejny rozdział Ten mi się już trochę bardziej podoba, ale to jeszcze nie jest to
Czekam na Wasze opinie *
  • awatar Same mistakes...again: aaaaa! to być genialne! i to zakończenie! czemu skończyłaś w takim momencie?! pisz szybko dalej! prooosze! aaaaaw! <3
  • awatar 27 tattoos ♥: Oooo pocałował ją ! Słodko <3 Ale ten ojciec...grr z kijem na takiego.. Dobry rozdział, czekam na nowy ! :)
  • awatar Gość: Ooooo, jak słodko !!! <3 Ten pocałunek !!! Rozdział Świetny ;** Czekam an kolejny ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Jest taka sprawa... Mam pomysł na nowe opowiadanie. I myślę nad kolejnym pingerem, z kolejnym opowiadaniem. Tylko nie wiem, czy będziecie czytać
Proszę Was napiszcie mi szczerze
 

 
- Co? - zapytałam zrozpaczona - Co?! Wy oszaleliście? To jest prawda? - spytałam i spojrzałam na tatę i później na mamę - No pytam się! Czy to jest prawda?!
Tata przytaknął. Co Oni zrobili! Ile chcieli mnie okłamywać? Ile?! To gdzie jest mój ojciec? Kim jest mój ojciec... ?
- Gratuluję Wam - powiedziałam zła oraz zapłakana - jesteście genialni.
- Uspokój się - powiedział 'tata'.
- Bo?! - krzyczałam. Nie mogłam przestać krzyczeć. Nie mogłam się opanować. Nie mogłam...
- Zamknij się! - krzyknął.
- Marek! - teraz mama podniosła głos na niego.
- No co? Pozwala sobie za dużo!
W tej chwili podeszłam do niego. Stanęłam i patrzałam na niego ze złością. Miałam ochotę go uderzyć... nie zrobiłam tego. Ręce zamknęłam w piąstkę. Nie uderzyłam go.
- Wynoś się stąd! - krzyknęłam - Albo Ty, albo ja.
Spojrzał na matkę. Mama nic nie powiedziała. On wstał. Podszedł do mamy.
- Ja? Czy ona? - zapytał.
- Dajesz mi do wyboru dwie najważniejsze mi osoby... nie wybiorę.
- Wybierzesz.
- Robisz się chamem w tej chwili! - podniosła głos.
- Czyli ona.
Spoliczkował moją mamę.
- Ty oszalałeś. - stwierdziłam - Bijesz moją matkę, a swoją żonę. Dajesz jej ultimatum, tak normalny człowiek się nie zachowuje. Mamo - zwróciłam się do niej - Powiedz mi prawdę. Kto jest moim ojcem. Ja chcę to wiedzieć. Chcę wiedzieć czemu zostałam okłamywana przez 17 lat.
- Powiem Ci, ale nie teraz, Angelika. Nie teraz. - odpowiedziała.
- Iza...- zaczął nie wiem nawet jak mam na niego mówić. Nazwę go.. X . - Ja jak na razie się wyprowadzam, przemyśl wszystko.
No i mamy dzisiejszy dzień. To dzisiaj ma mi mama wszystko wyjaśnić. Będzie mi ciężko, ale ja to muszę wiedzieć. Chcę tą rozmowę poprowadzić bez krzyku.
Leżę teraz w łóżku. No i myślę.
- Wejść - powiedziałam, bo ktoś zapukał do drzwi od mojego pokoju - Co chciałaś? - zapytałam, gdy ujrzałam Martę.
- Pogadać - była smutna. Usiadła na moim łóżku. - Jesteś zła na tatusia, prawda? Na mamusię też?
Podniosłam się i usiadłam na łóżku koło siostry.
- Eh... to nie jest tak, Marta. Kocham mamę. A tata... po prostu źle się zachował wczoraj, jak i do mnie, jak i do mamy. Ale mama też mnie okłamała. Ale ja kocham naszą mamę. Nigdy nie przestanę.
- A tata? - zapytała.
- Tata? Z tatą jest trudno. Na pewno go kocham, ale nie jak wczoraj przed całą sytuacją. Jakaś cząstka w moim sercu upadła, wiesz? - próbowałam jej wyjaśnić jak najdelikatniej - Ale... ja też jestem nie bez winy. Wczoraj też się źle zachowałam. Nie powinnam krzyczeć. Nie powinnam nikogo obrażać. Żałuję tego.
- A ja?
- Co Ty?
- Kochasz mnie?
- Jasne, że tak. - powiedziałam jej - Ciebie nigdy nie przestanę kochać, tak samo naszej mamy. Was się nie da przestać kochać. - powiedziałam i ją przytuliłam. - Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
- Dobra, leć na śniadanie.
Kiedy siostra wyszła to się przebrałam. Jak się ubrałam to usiadłam na łóżku. Zaczęłam myśleć. Ja na prawdę żałuję wczorajszego wieczoru. Nie powinnam krzyczeć na mamę.
- Śniadanie - mama powiedziała mi wchodząc do pokoju. Była wyraźnie smutna. Płakała w nocy. Rozpoznałam po napuchniętych oczach. Widać, że starała się to ukrywać. - Zrobiłam tosty, mogą być?
- Tak, jasne. - powiedziałam - Mamo...
- Tak?
- Przepraszam za wczoraj... na prawdę. Przez moją paplaninę "tata" - ujęłam w cudzysłów pokazując palcami - jeszcze będzie chciał odejść od Ciebie.
- Nie przepraszaj, jak odejdzie trudno. Damy radę. I to ja powinnam Ciebie przeprosić. Po śniadaniu odpowiem na Twoje pytania, ok?
- Ok.
Zjadłam śniadanie. Było dobre. A mama tak jak obiecała tak też zrobiła.
- Marta idź do pokoju, zajmij się czymś. - powiedziała do siostry.
- Możemy, tak? - zapytałam.
- Tak. - odpowiedziała - zaszłam z Tobą w ciążę, gdy miałam 16 lat.
- Z kim? I kiedy?
- Chłopak miał na imię Julian. To było chyba na jakieś dyskotece... i wiesz... ja żałuję.
- Żałujesz? Czyli żałujesz mnie? Że masz mnie teraz? - nie rozumiałam.
- Nie, nie. Nie żałuję Ciebie, tylko, że ten Julian jak no wiesz spadł chyba później z krzesła. I on z tego co pamiętam walnął się głową o róg czegoś ostrego. Bardzo mu krew leciała. Zadzwonili po karetkę. On był w tym szpitalu. To było tak silne uderzenie. A ten róg... ssss... był tak ostry.. sama wiesz. Miał tam jakiegoś guza, chyba. Wyszedł ze szpitala cały. Po kilku tygodniach zmarł.
- O jej... - powiedziałam. - Ten Julian to był Twój chłopak?
- Tak. - powiedziała cicho - Ale obiecaj mi, że nie będziesz tego robiła w tak młodym wieku.
- Obiecuję.
- Marka poznałam kilka lat później. To była zima. Obydwoje pojechaliśmy do Karpacza i tam się poznaliśmy. No. I to mniej więcej tak. - wyjaśniła. - I bardzo Cię przepraszam. - powiedziała i mnie przytuliła.
Napisałam. Ale co z tego? Nie podoba mi się. Serio. Ja... ja nie wiem, czy ja się do tego nadaję Do pisania Ale nic... czytajcie, komentujcie... xx
  • awatar ∞One Dream... One Band...One Direction∞: O.O Jak ten "ojciec" się zachowuje w ogóle, noo... cham posrany nic więcej -.- Ale sorry, ja czegoś nie rozumiem... Skoro Marka jej matka poznała kilka lat później to wiedział, więc po co ultimatum skoro wiedział?? Poza moim niekumaniem rozdział jest świetny ;p I weź nie pierdol, że się nie nadajesz!! Uwierz w siebie!! I jedziesz dalej z nowym rozdziałem ;p
  • awatar Oto Twoja Wyobraźnia ♥: @All I hoped would be impossible: Dziękuję (:
  • awatar Same mistakes...again: omfg! zdenerwował mnie jej 'ojciec' co to jest w ogóle za zachowanie? no ja nie moge! i ta ich rozmowa na końcu :3 pisz szybko next! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Zacznę może już od 13 sierpnia. Tak jak miało być to tak było. Spotkałam się z Niallem o godzinie 12. Miał po mnie przyjść. I tak z robił. Siostra poszła nocować na kilka dni do koleżanki. Ale wróćmy do mnie i do głodomora.
- Cześć - rzucił do mnie kiedy zjawił się u mnie w drzwiach.
- Hej. - powiedziałam - Poczekaj tylko poszukam komórki.
- Jak wygląda? - zapytał.
- Ee... żółty. Ma breloczek żółwika. A czemu pytasz?
- No, bo leży na blacie. Przed Tobą. - zaśmiał się.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne. - powiedziałam z sarkazmem. - Dobra, idziemy?
- Tak jest! - znowu Horan się zaśmiał.
Schodziliśmy po schodach w milczeniu. Aż w końcu zeszliśmy. Zamyśliłam się, ale Nill oczywiście wyrwał mnie z zamysłu.
- O czym tak myślisz, co? - mówił zadowolony - Zakochana? - i znowu muszę to napisać... zaśmiał się.
- Ciekawe w kim. Moja miłość jest sobie za granicą... ale nie mam zamiaru na ten temat rozmawiać. - wyjaśniłam.
- Rozumiem. - spoważniał trochę - A co z tymi wynikami krwi?
- No właśnie... boje się. Ja jako jedyna w rodzinie mam inną krew. Adoptowana to ja nie jestem.
- Po czym poznajesz? Nie żeby coś, nie, ale tak z ciekawości się pytam.
- Nie no, spoko. Wiem, bo ja i Marta jesteśmy podobni do mamy. Dlatego.
- Aaa... No do siostry to wiem, bo ją widziałem, a Twojej mamy nie.
- Może kiedyś poznasz. - powiedziałam, ale dzwonek z mojego telefonu to przerwało - Poczekaj, mama dzwoni.
- No co tam? - zapytałam?
- No cześć córciu. Jutro przyjeżdżamy. - powiedziała zadowolona mama.
- Jak to? -byłam zdziwiona - Mieliście pod koniec sierpnia wrócić.
- No wiem, ale plany się pozmieniały. - powiedziała - Nie cieszysz się?
- Nie no... oczywiście, że się cieszę. Stęskniłam się i to jak. Chociaż ten bachor da mi luzu.
- To nie bachor, tylko Marta, Angelika. - poprawiła mnie. - Dobra, ja kończę nasz monolog i idę tacie pomóc przy obiedzie. Pa!
- Pa.
- Pięknie... moi rodzice jutro przyjeżdżają. - powiedziałam zawiedziona, że przyjadą. Myślałam, że odpocznę, a tu nie... wcale.
- Nie denerwuj się - ponownie się zaśmiał. - A nawet jeśli to i tak byś nie odpoczęła. - dodał.
- Niby czemu?
- No, bo ja jestem, hahahahahahahahaha!
- Jesteś taki zabawny. - uśmiechnęłam się.
- Co robimy z sytuacją, Twoich badań? - zmienił temat.
- Pogadam z rodzicami jak przyjadą. Ale wiesz tak... spokojnie. - powiedziałam mu szczerze.
Poszliśmy nad rzeką. Spacerowaliśmy dość długo. Zgubiłam poczucie czasu... nawet nie wiem, która godzina.
- Dwudziesta druga piendziesiąd jeden. - powiedział Niall.
- Hmm..? - nie rozumiałam.
- Mówię Ci, która jest godzina.
- Po co?
- Bo chciałaś wiedzieć. - powiedział rozbawiony.
- Z kont wiesz?
- Oj, przestań. Po prostu wiem.
- No dobra. - powiedziałam. Szliśmy na przód, a ja Go nagle poczochrałam po włosach. Horan spojrzał mi w tedy prosto w oczy. Spuściłam wzrok.
- Coś nie tak? - zapytał.
- Nie, wszystko w porządku. - powiedziałam zmieszana - Zimno mi... chce iść już do domu.
- Dobrze, odprowadzę Cię.
Tak jak powiedział tak też i zrobił. Kiedy weszłam do mieszkania zastałam rodziców.
- Mieliście przyjechać jutro. - zaczęłam.
- Specjalnie tak powiedzieliśmy. - zaśmiała się mama wraz z tatą.
- Marta jest u koleżanki. Nocuje. - powiedziałam.
- Marta jest w domu. - powiedział tata.
- Jestem! - krzyknęła siostra wchodząc do salonu. - To za tydzień. Pomyliłam się. - zaśmiała się.
Poszłam do łóżka. Nie chciałam rozmawiać na temat wyników.
I jest 14 sierpnia. Obudziłam się równo o dziewiątej. Wcześnie. Rodzice już dawno w kuchni przygotowują śniadanie.
- Śniadanie - mówi mama, wołając mnie i siostrę do stołu.
Jem w milczeniu. Czemu? Myślałam jak zacząć rozmowę o moich badaniach. Kiedy chciałam już zacząć coś powiedzieć to mama mnie wyprzedziła.
- Nie smakuje ci?
- Smakuje -odparłam.
- To czemu taka zamyślona jesteś? - musiał jak to ona wszystko wiedzieć.
- Nie jestem.
- Jesteś, widzę.
- Przestań! - wydarłam się - Wiesz co mnie ciekawi?! To, że mam jako jedyna w tym domu inną dawkę krwi!
- To nie możliwe. - powiedział tata.
- Nie możliwe? A jednak! - krzyczałam.
- Pokaż wyniki. poprosiła mama.
Poszłam do pokoju, wzięłam kartkę z wynikami i dałam w ręce mamy.
- Dziwne... - powiedziała mama. Widać, że jest zdenerwowana - Może się pomylili.
- Wątpię. Byłam u naszego.
- Tak? - spojrzała na ojca.
- Okłamujcie mnie dalej... ja wychodzę.
- Gdzie?
Nie odpowiedziałam. Po prostu wyszłam. Natknęłam się na Nialla.
- Hej - powiedziałam.
- Cześć - odpowiedział - Co się stało?
- Szkoda gadać...
- Mów.
Opowiedziałam mu wszystko. Ze szczegółami.
- Masz mnie, pamiętaj.
- Wiem.
Poszliśmy do parku. Kupiliśmy sobie watę cukrową. Trochę mnie rozweselił.
Zaszłam do domu, było cicho. Wchodzę do salonu. Widzę tam rodziców siedzących. Mama płacze, tata jest zdenerwowany i zamyślony.
- Co się stało? - zapytałam z przerażeniem w oczach - Mamo, czemu płaczesz?
- Musimy Ci coś powiedzieć. - tata zaczął.
- Co takiego? - bałam się.
- Twój ojciec - mama mówiła powoli - jest nie biologicznym ojcem. To nie jest Twój prawdziwy tata.
Jak to usłyszałam to myślałam, że nogi mi się podłamią i upadnę. Zamarłam. Opuściłam torebkę, którą trzymałam w lewej dłoni. Nie mogłam w to uwierzyć. Jak Oni mi mogli to zrobić? Zaczęłam płakać.

Oto po 8 dniach dodaje ten oto rozdział.
Mam nadzieję, że Wam się spodobał.
Końcówka może i jest smutna

Jak widać zmieniłam czcionkę ^^ Dlatego, żeby Wam się lepiej czytało, hahaha
Miłego czytania. Czekam na Wasze szczere opinie **
  • awatar ∞One Dream... One Band...One Direction∞: dam dam dam dam!! Ale się porobiło, noo... Huhuhuhu... BOSKIE!!
  • awatar Let me to go to paradise ... †: Jak to ma innego biologicznego?! Matko boska... To był dla mnie jeden wielki szok! Dobrze, że ma Niall'a... Chociaż jego... Świetny rozdział! Ładna czcionka. :) Czekam Pozdrawiam xoxo
  • awatar Laluna.: Świetnie jak zawsze :* Tak szczerze, to trochę mało oryginalne to z tym ojcem, i za bardzo przesłodzone z Niallem. Czekam na jakąś akcję, rozłąkę lub coś.. :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Rano wstałam, ubrałam się. Było dziwnie... była taka cisza w domu. Dlaczego mnie to dziwiło? Nie było słychać Marty. Poszłam do jej pokoju. Nie było jej. No jasne... Znowu gdzieś polazła. Sama, a mi przez nią się dostaje. Nienawidziłam tego w niej. Poszłam do łazienki. Były zamknięte.
- Marta, otwórz! - krzyknęłam. Była cisza - Marta! Otwieraj! Masz się nie zamykać na klucz.
- Nie otworzę. - w końcu się odezwała.
- Czemu? - nie rozumiałam jej, znowu.
- No, bo... - próbowała powiedzieć.
- No powiedz.
- Będziesz się na mnie darła. - powiedziała ciszej.
- Nie będę.
- Obiecujesz? - musiała się upewnić.
- Ehh... tak. - 'zgodziłam' się.
- Ok. - powiedziała - No to ja się zamknęłam na klucz, nie przerywaj mi. No i... się drzwi zatrzasnęły.
- Co?! - wydarłam się.
- Obiecałaś, że nie będziesz krzyczeć!
- Skrzyżowałam palce. - powiedziałam surowo. - Ile już tam siedzisz? - zapytałam już łagodniej.
- A, która jest godzina?
- Jedenasta.
- No to już tak... poczekaj, policzę... sześć godzin?
- Siedzisz tutaj już od szóstej?! - ponownie się wydarłam.
- No... otworzysz mnie?
- Poczekaj.
Po kilku minutach Marta była wolna. A ja mogłam wziąść prysznic.
Zrobiłam nam obiadek. Ugotowałam ziemniaki i do tego pomysł na... papirus winiary. Jadłam to raz. Bardzo nam to zasmakowało. Marta była zadowolona.
- Lepiej Ci to wyszło niż mamie. - powiedziała.
- No widzisz. - powiedziałam - Daj, zmyję.
- Ok. I dziękuję za obiad. - powiedziała i przytuliła mnie. Nagle ktoś do mnie dzwoni.
- Tak? A co się stało? Jak to w szpitalu?! A to coś poważnego? To dobrze. Zaraz tam będę. Dziękuję, do widzenia.
- Co się stało? - zapytała siostra.
- Karolina miała wypadek, wiesz? Ubieraj się. Jedziemy do niej.
Po drodze kupiłam jej jakieś napoje, soki do picia. Oczywiście nic gazowanego.
- A Pani do kogo? - zapytał doktor.
- My do Karoliny Pindowskiej.
- Dobrze, ale nie długo. Sala piętnaście.
Weszłyśmy do sali. Leżała sama. Miała nogę i rękę w gipsie.
- Cześć - powiedziała - Kupiłam ci soki i wodę.
- Dzięki. - powiedziała - Ooo... Marta. Cześć. - zwróciła się do mojej siostry.
- Hej. - odpowiedziała - Co masz na nodze i na ręce ?
- To gips. - wyjaśniłam jej. - Musi to mieć przez kilka tygodni. Ma złamane kości.
Posiedziałyśmy z godzinkę i poszłyśmy. Nie chciałam jej teraz pytać co się stało. Spytam jak wyjdzie ze szpitala. Wydaje mi się, że tak będzie lepiej.
Marta poszła do koleżanki. Tym razem pamiętam, by ją odebrać. Napisałam Niall'owi, że dzisiaj nie mogę się spotkać. Poszłam się zbadać. Pobierali mi krew. Fuu...
- Po wyniki może Pani przyjść za 2 godziny.
Zaszłam do domu. Zalogowałam się na skype. Zadzwonił Filip. Nie wiedziałam, czy odebrać. Na początku nie odebrałam. Ale zadzwonił jeszcze raz, tym razem odebrałam. Wyłączyłam szybko kamerkę.
- Czemu nie odebrałaś za pierwszym razem? - zapytał.
- Byłam w kuchni. Nie zdążyłam. - skłamałam...
- Aha. A jak tam u Ciebie?
- Nijak. Tęsknię.
- Ja też. Uwierz.
- Wierzę.
- Włącz kamerkę. Chcę Cię ujrzeć.
- Muszę? - nie chciałam się pokazywać. Dosyć, że on miał kamerkę i patrzyłam na niego. Zachciało mi się płakać. Powstrzymywałam łzy. - Dobra.. włączę.
- Śliczna. - uśmiechnął się.
- Mogę się o coś zapytać? I tak nie jesteśmy już parą...
- Jasne... możesz. - zmieszał się.
- M... masz dziewczynę?
- Ee... nie, nie mam. A co?
- Tak się pytam.
- A Ty? Masz kogoś?
- Nie.
- Widzę, że masz ten wisiorek ode mnie.
- Tak. Jestem tam ja i Ty.
- Ja?
- Tak. Kocham Cię, przecież to wiesz.
- Ja Ciebie też kocham.
Oczy zaszły mi łzami. Rozłączyłam się. Napisałam mu: " Przepraszam... ale ja nie mogę. Zrozum. Kiedyś indziej porozmawiamy, gdy już się z tym 'oswoję' . Kocham Cie, pa. " .
Wyszłam po wyniki. Odebrałam Martę. Zaszłyśmy do domu. Otworzyłam kopertę. Nie rozumiałam o co chodzi... miałam jako jedyna inną grupę krwi. Zadzwoniłam do Nill'a.
- Heeej! - był radosny.
- Niall... - powiedziałam drżącym głosem.
- Angelika? Co się stało? - już nie był radosny.
- Przepraszam, że dzwonię o tej godzinie, ale... zrobiłam sobie badania i... - wyjaśniłam mu wszystko powoli.
- Andzia. Po pierwsze to Ty się uspokój. Twoi rodzice przyjadą to z nimi porozmawiasz, ok? Teraz bym Cię przytulił no, ale przez telefon nie mogę.
- Jutro możemy się spotkać, jak chcesz. - zaproponowałam.
- Z Tobą zawsze.


Oto jest po 5-ciu dniach rozdział 7.
Mam nadzieję, że się spodobał
Starałam się by wyszedł długi.
*czytasz? komentuj*
Pozdrawiuam, Natalia xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Trzy dni nie pisałam. No, ale jak mam pisać? Kiedy On teraz jest sobie w Anglii. A ja gdzie? W Polsce, w moim mieście, Poznaniu. Napisał mi sms'a.
Prosty sms. " Przyleciałem cały. Napisałem Ci , bo zapewne się martwisz, skarbie. Kocham Cię, pa " .
Jestem beznadziejna. Czemu? Bo ja się w cale nie martwiłam, czy doleci cały i zdrowy. Tylko myślałam o tym, że będę sama. Myślę tylko o sobie. Nie lubię takich ludzi, a sama się stałam jednym z nich...
Jest już 15: 16 dokładnie. A ja nadal w piżamie i w łóżku. Nawet wstać mi się nie chce. Jestem samolubem i do tego śmierdzącym leniem. Wstałam. Po dziesięciu minutach wstałam. Ubrałam się w ( http://www.google.pl/search?um=1&;biw=1440&bih=770&hl=pl&tbm=isch&sa=1&q=ciuchy+2013&oq=ciuchy+2013&gs_l=img.3..0l2j0i24.9110.11888.0.12262.11.9.0.2.2.0.121.944.4j5.9.0....0...1c.1.25.img..0.11.958.nTw0657TtOw#facrc=_&imgdii=_&imgrc=MLmoLyHAd8HPlM%3A%3BmhaxdUzvj9zpUM%3Bhttp%253A%252F%252Fimworld.aufeminin.com%252Fdossiers%252FD20130320%252Fpastele-wiosna-2013-100913_L.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.ofeminin.pl%252Ftrendy-w-modzie%252Fpastelowe-ubrania-wiosna-2013-d49671.html%3B684%3B440 ).
Zrobiłam lekko rzęsy tuszem. Usta zrobiłam błyszczykiem. Założyłam buty i wyszłam. Szłam do najbliższego sklepu spożywczego. Kupiłam różne owoce. Kupiłam sobie 5 zupek chińskich. Nie chce mi się robić obiadu tylko dla mnie. Wróciłam, a ja widzę w kuchni tatę z Martą.
- A co Wy tutaj robicie? - spytałam kładąc zakupy na blacie w kuchni.
- Marcie się nudzi, to ją Ci przywiozłem. A telefon masz wyłączony. - powiedział ojciec.
- Musiał mi się rozładować - skłamałam. Wyłączyłam go, by mieć spokój. Nie chciałam martwić taty.
- Ja wracam do mamy na plaże. - wyjaśnił - A jak się czujesz?
- Nie najlepiej, ale daje radę. - powiedziałam - Dobra jedź do mamy.
- Zaraz pojadę. - nagle zadzwonił jego telefon. - Tak? Jak nie wiesz gdzie? Dawałem Ci je. - odpowiadał na czyjeś pytania. Chyba gadał z mamą - Kładłem Ci je do torebki. Mówiłem Ci. Jak to? Już jadę. Pa.
- Co? - zapytałam.
- Kluczy mama nie ma od domku. Dałem jej. Wsadziłem do jej torebki. Nie słyszała jak jej to mówię i torebkę ma w domku. Nie ma jak wejść, bo drzwi się zatrzasnęły. - wyjaśnił.
- Hahahahahahahhaha - zaczęła się śmiać moja siostra.
- Dobra tato, jedź, bo ta nasza mama jest zakręcona.
Tak zrobił.
- Głodna jestem, zrób obiad. - zaczęło się... opiekowanie się siostrą. Nienawidzę tego!
- Nie ma obiadu... będziesz dzisiaj jadła zupkę chińską, bo nie wiedziałam, że będziesz.
- Ok. Jutro chce normalny obiad. - powiedziała.
- Chcieć to ty sobie możesz. A teraz japa! - powiedziałam głośno.
Wstawiłam wodę. Przyszykowałam dwie zupki i zalałam je wrzącą wodą.
- Uważaj! - krzyknęłam, bo bym na nią rozlała gorącą wodę. - Idź do pokoju! Ale to migiem!
- Nie rozkazuj mi! Nie jesteś moja matką! - zaczęłam się drzeć.
Wzięłam ją na ręce. Usadziłam ją na fotelu, cała zdenerwowana i kazałam jej się ztąd nie ruszać. Przestraszyła się. Podałam jej zupkę. Ja zjadłam swoją.
- Zaprowadzisz mnie do Klaudii ? - zapytała.
- Ok.
Pozmywałam i poszłam ją zaprowadzić.
- Przed dwudziestą, bądź.
Nie poszłam do domu. Poszłam się przejść. Usiadłam na ławce. Słuchałam muzyki. Podgłosiłam, a w uszach słyszałam tylko muzykę. Nawet nie słyszałam jak dzieci krzyczą. Patrzałam w jeden punkt. To było to miejsce. Miejsce, w którym ja i Filip zostaliśmy parą. Zamknęłam oczy i czułam jak jedna łza mi spłynęła po policzku. Ale ktoś mi to przerwało. Ktoś wyją mi słuchawkę z ucha. Powiedział do mnie: "cześć" . To był ktoś mi znany. Ten akcent... Odwróciłam się i nie mogłam w to uwierzyć.
- Hej! - krzyknęłam radośnie i szybko wstałam na nogi. Otarłam tą jedną łzę. - Jak ja się stęskniłam.
- Ja też. Co tu tak sama siedzisz? - zapytał Niall.
- A no, bo tak jakoś. - powiedziałam. Od wyjazdu Filipa się nie uśmiechałam. A on przyjechał i bum! To chłopak z, którym byłam na wycieczce. On mi się podobał. Ale nie miałam u niego szans, nigdy. Miał dziewczynę. Właśnie miał. - A jak tam Twoja dziewczyna?
- Ja nie mam już dziewczyny od roku. - powiedział.
- Przepraszam... - powiedziałam smutno. A co Cię sprowadza do Polski?
- Ty.
- Ja? Czemu?
- A no bo się stęskniłem.
- Hahahahaha! Śmieszny jesteś. Chodźmy się przejść.
- Ok. - i ruszyliśmy nawet nie wiem gdzie. - Serio z Twojego powodu.
- Stęskniłeś się za mną? Od kiedy to? - mówiłam radośnie.
- No, bo Cię lubię. Bardzo. Jesteśmy przyjaciółmi. nie pamiętasz.
- Pamiętam. I to bardzo dobrze. - powiedziałam - Daj mi może swój numer telefonu.
Zrobił to. Puściłam mu szczałke, żeby mnie zapisał.
- Ok. Niall zapisany. - powiedziałam do niego.
- Tak po imieniu? Ja Cię zapisałem piękna.
- Piękna? Nie wygłupiaj się. Jesteś ten sam Niall co kiedyś. Nadal radosny, szczęśliwy, głupi w dobrym znaczeniu głodomorek. Lubisz się wygłupiać, głupku. - zaśmiałam się. A on mnie podniósł do góry i spojrzał mi w prosto w oczy. - Aaa! Puść mnie! Hahahaha!
- Jesteś taka słodka jak się denerwujesz, wiesz? Kocham... kocham to w Tobie. - zaśmiał się.
Gadaliśmy później normalnie. Ale żartobliwie. Spytał mi się czy mam chłopaka.
- Miałam... musiał wyjechać na stałe do Anglii... .
- Przepraszam, że się zapytałem.
- Nie no.. spoko. - powiedziałam, by nie czuł, że go za to wyzwę, czy coś. - A gdzie reszta chłopaków?
- A Oni są w Londynie. Ja jestem tu na kilka tygodni.
- Szkoda. - przyznałam - Ta Wasza nowa piosenka: "Best Song Ever" jest genialna - uśmiechnęłam się do Niego po raz kolejny - Kocham Wasze piosenki.
- To fajnie. - powiedział ciszej - Dobra.. jest już późno. Jest po dwudziestej pierwszej.
- O matko! - krzyknęłam - Zapomniałam odebrać Martę od koleżanki!
- Martę? - nie rozumiał mnie.
- Martę, moją młodsza siostrę. - powiedziałam szybko - Przepraszam, ale muszę już iść. Pa! - powiedziałam i pobiegłam. Nie dosyć, że się prawię wywróciłam to jeszcze buta zgubiłam po drodze.
Dotarłam do domu, gdzie jest Marta.
- Dobry wieczór - powiedziałam do brunetki - Przyszłam po moją siostrę, Martę.
- A tak. Myślałam, że już po nią nie przyjdziesz. - powiedziała surowo - Proszę więcej tak nie robić. Bo my mamy swoje zwyczaje, że po godzinie dwudziestej, nie gościmy już nikogo.
- Dobrze, to się więcej nie powtórzy. - powiedziałam cicho - Marta, chodź. - zwróciłam się do siostry - Do widzenia - powiedziałam do kobiety.
- Dziękuję, że w końcu po mnie przyszłaś. - powiedziała młodsza siostra z sarkazmem.
- Nie ma za co. - powiedziałam to specjalnie, bo ją to denerwuje.
- Gdzie byłaś?
- Tu i tam. - powiedziałam - Lepiej przyśpieszmy w kroku, bo zaraz zacznie padać.
Kiedy zaszłyśmy do domu, położyłam ją spać. A ja przebrałam się w piżamę. Zmyłam makijaż. Później pooglądałam telewizję, ale gdy chciałam się już położyć. Zadzwonił Niall.
- O hej - powiedziałam - Już dzwonisz?
- A co? Śpisz? - zapytał śmiejąc się.
- Zamierzałam, a co się stało?
- Nic. Po prostu chciałem zadzwonić. Odebrałaś siostrę?
- Tak, głodomorze. Hahahahaha! - zaśmiałam siędo słuchawki.
- Spotkamy się jutro? - zmienił nagle temat.
- Nie wiem. Muszę opiekować się młodszą siostrą. Odezwę się jutro.
- Ok, to dobranoc, piękna, pa.
- Pa.
Odłożyłam telefon i poszłam sprawdzić czy Marta już śpi. Spała jak zabita. Zgasiłam światła i poszłam spać.

No to jest rozdział szósty! Starałam się napisać długi Mam nadzieję, że Wam się podoba
Zaskoczyłam Was, że będzie 1D ? Miałam to w planach już na początku, ale nie wiedziałam, czy wstawić... czy może nie.
Dziękuję, że czytacie
Ten rozdział dedykuję: "Same mitakes... again" Lub: "♥Everithing About You♥" zależy na, którym blogu jest
*__________* od dłuższego czasu słucham na okrągło tej piosenki
  • awatar ∞One Dream... One Band...One Direction∞: Aaaaaaaaaaaa!! O jak uroczo *___* Piękna?? Uhuhuhu czuję, że coś się święci ;p
  • awatar ♥Everything About You♥: ojej! dziękuję! aaaa! no i jest Niall! awwwwwwwwww! hahahahaha, nie ma to jak zapomnieć o siostrze...hahahahahah nie wiem co zamierzasz dalej, ale wydaje mi się, że ich znajomość nie skończy się tylko na zwykłej znajomości, aaaaaaaaaaaa! pisz szybko dalej! genialny! <3
  • awatar Let me to go to paradise ... †: "Kocham... kocham to w Tobie." ... Hm.. Czyżby Horan się zakochał? ;o Uhuhu :D Ja tak sądzę, ale nie wiem czy to prawda . Świetny rozdział! Dłuuugi *-* Marta kochana! :D Czekam na następny. Pozdrawiam Patyczek xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Namówiłam rodziców, by mnie przywieźli do domu. Będę sama w Poznaniu. W moim domku. Oni wrócą. Tata zawiezie mnie na lotnisko, bym tam pożegnała się z Filipem. Nie mogę w to uwierzyć. Jak jego matka mogła mi coś takiego zrobić? Jak?! Jestem smutna, ale też zła. Zadaję sobie pytanie: "Co ja bez Niego będę tutaj robiła?" . To jest okropne.
- Karolina - zaczęłam - ja sobie nie poradzę, rozumiesz? - mówiłam do niej, gdy siedzieliśmy w domku. Bo zaczęłam się pakować i ona też. Nie zostanie z moją rodziną i Marcelem. Marcel się już spakował.
- Będę ja. Wiem, że Ci go nie zastąpię, ale będę próbowała Cię wspierać. - podnosiła mnie tak jakby na duchu.
No nic... tata zaczął nas wołać, że już czas pojechać do domu.
Znajduję się na lotnisku. Proszę tatę, by poczekał na mnie w samochodzie. Zgodził się.
- Filip... ja nie dam rady, rozumiesz? Nie jedź... - mówiłam, a ja już czułam jak w oczach już nabierają mi się łzy. - Proszę... nie zostawiaj mnie. Filip... Proszę... .
- Angelika, kocham Cię i nie przestanę, ale muszę Ci coś bardzo ważnego powiedzieć. - mówił poważnie.
- Powiedz, jak musisz.
- Pierw to chcę Ci dać to. - wyją rękę, a tam naszyjnik. Można było go otworzyć. Byłam tam ja. Jedno miejsce było puste.
- Czemu jedno puste? - zapytałam, a ja czułam jak jedna łza mi spłynęła.
- Puste jest dlatego, bo tam masz wsadzić zdjęcie osoby, którą kochasz całą sobą i całym sercem.
- Jasne, że to Ty. Czemu siebie nie włożyłeś?
- Bo mnie już nie będzie.
- O co Ci chodzi? - pytałam zaniepokojona.
- Musimy się rozstać. Ale nie dlatego, że Cię nie kocham, bo tak nie jest. Po prostu każdy z nas ułoży sobie życie... Zwłaszcza Ty. Chcę byś była szczęśliwą osobą i zasługujesz na kogoś kto będzie przy Tobie. Będzie Cię mógł przytulić, pocieszać, śmiać się z Tobą. - powiedział, a ja zaczęłam mocno płakać.
- Ale jest skype i inne portale tam możemy się widywać. - mówiłam z nadzieją.
- To nie będzie to samo, Angelika. - powiedział - Muszę już iść. Kocham Cię... - powiedział i mocno mnie pocałował. Odszedł, a ja patrzałam, aż samolot wzbije się ku niebu.
Tata podwiózł mnie do domu.
- Trzymaj się, córeczko. - powiedział i pocałował mnie w czółko.
- Pa, tato. Powiedz mamie, że ją kocham. - powiedziałam za nim wyszedł.
- Dobrze.
Zostałam sama. Do końca miesiąca. Zostawili mi pieniądze na zakupy.
Poszłam do łazienki się przebrać już w piżamę. Rozłożyłam sobie łóżko. Zrobiło się zimno. No tak... zaczęło padać i zaczęło grzmieć strasznie. Zrobiłam sobie ciepłą herbatkę z cytryną. Wsadziłam słuchawki w uszy i się położyłam. Zaczęłam płakać, aż zasnęłam.
________________________________
Napisałam piąty rozdział Smutny, ale jest
Dziękuję, że czytacie moje opowiadanie.
Ten rozdział chcę dedykować osobie, która jest ze mną od początku bloga.
" Let me to go to paradise ... † " . Dziękuję Ci <33 Ten obrazek dla Ciebie ten pierwszy !
 

 
Pogoda w prost nam dopisuje. Jest powyżej trzydziestu stopni. Ja z Karoliną się opalałyśmy, a chłopcy pływali, albo grali w kosza. Jest tam za plażą taki placyk specjalny do różnych gier. Takich jak: gra w nogę, kosza, siatkówkę. Z Karoliną wybieramy się do mini galerii. Nawet nie wiedziałam, że taka jest, ale ok.
- Gdzie idziecie? - spytał mój tato.
- Do galerii. Jest zza morzem, plażą, czy co tam. Tam jest tato miasto, jakbyś nie wiedział.
- No, ok. - powiedział - Weźcie Martę.
- Nie! Ona będzie tam zawadzała. - naburmuszyłam się.
- Weźmiecie ją. - powiedziała surowym głosem mama.
- Ok! - wrzasnęłam - Marta! Chodź.
Marta się przebrała i poszłyśmy. Kiedy zaszłyśmy do galerii rozmawiałam z Karolą. Oczywiście Marta mi truła.
- Andzia... muszę siusiu. Chodź do łazienki. - mówiła.
- Poczekaj, po drodze wejdziemy. - powiedziałam obojętnie.
Powchodziłyśmy do kilku sklepów, gdy znowu siostra mi truła.
- Angelika! Muszę siku! - krzyczała.
- Nie krzycz. Już idziemy. - dalej gadałam z Karoliną. Po kilku minutach. Powiedziałam do Mary:
- Tutaj jest łazienka idź. - nie odpowiedziała - No idź. - obejrzałam się, a jej nie było! W głowie miałam tylko najgorsze scenariusze... - Marta! - wołałam ją, bo może jest gdzieś nie daleko. - Karolina... zgubiłam siostrę. No pięknie! Matka mnie zabije...
- Uspokój się. Znajdziemy ją.
- Ona ma cztery lata... Idź tędy, ja pójdę tam. - powiedziałam szybko.
Szukałam jej wszędzie. Nawet wchodziłam do łazienek. Nawet do męskich! Fu... aż ciarki mnie przeszły. Zobaczyłam Karolinę.
- I? - spytałam.
Pokręciła przecząco głową.
- Widzę ją! - krzyknęłam ciszej, by mnie nie usłyszeli - Marta... gdzie byłaś?
- No w kibelku. - odpowiedziała cicho. Jakby się bała, że będę się złościć i będę krzyczeć.
- A później? Nie wróciłaś do nas.
- Czekałam w kawiarence, ale nie usiedziałam i poszłam Was szukać, przepraszam...
- Ok, już dobrze. - powiedziałam i ją przytuliłam. - Nie mówmy rodzicom o tym, dobrze?
- Mhm.
Powchodziłyśmy jeszcze do kilku sklepów. Kupiłam Filipowi okulary przeciwsłoneczne. Takie chciał, przynajmniej tak mi mówił. Kiedy zaszliśmy wszystkie we trzech ani ja ani Marta nic nie powiedziała na ten temat. Wręczyłam Filipowi okulary.
- Są śliczne - zaśmiał się. - Dzięki. - powiedział i dał mi buziaka w czoło.
*Filip*
Okulary dane przez Angelikę, były ładne. Nie kłamałem. Kiedy spojrzałem na telefon zobaczyłem 14 nieodebranych połączeń od mamy. Zadzwoniłem.
- No nareszcie! - powiedziała matka - Ile można dzwonić? Z resztą do rzeczy. Mam pytanie. Z resztą ja już zadecydowałam. - nawijała.
- No mów, a nie.
- Jedziesz do ojca. Do Anglii. - powiedziała - Masz trzy dni. Po jutrze masz być już w domu.
- Ehh... a kiedy wracam niby? - zapytałem.
- Jedziesz na stałe.
- Co?! Oszalałaś chyba.
- Nie, a czemu?
- Mamo... ja tutaj mam dziewczynę. Nie zostawię jej.
- Pech! Jedziesz do ojca. Jest już wszystko zapłacone.
Rozłączyłem się. Nie mogę w to uwierzyć. W głowie mam słowa: "Na stałe". Jak ja to powiem Angelice? Ona się załamie.
Ogarnąłem się i wróciłem na plaże.
- Angelika... musimy pogadać.
- Ok.
Odeszliśmy kawałek.
- Rozmawiałem z mamą. - zacząłem - I jak dobrze wiesz moi rodzice są po rozwodzie.
- No... i?
- Muszę jechać do ojca do Anglii. - powiedziałem i spuściłem głowę na dół.
- Ooo... kiedy wrócisz tak to? - zrobiła się smutna.
- Na stałe.
- Co...? C... c... co?! - krzyknęła, aż Karolina z Marcelem się odwrócili. - Żartujesz, prawda? To jest jakiś dowcip, tak? Powiedz, że to jest nie prawda! - oczy zaszły jej łzami.
- Angelika nie żartuje. Ja też jestem zły i smutny. Ale nie mam wyboru. - też zrobiło mi się smutno i oczy mi się zaszkliły. - Muszę być w domu po jutrze.
- Super! Jeszcze wcześniej mi wyjedziesz... Ja też wyjadę wcześniej z tond. Bez Ciebie będzie nie to samo. - powiedziała stanowczo.


*Angelika*
Po wiadomości Filipa poszliśmy grać w siatkę. Próbowałam zapomnieć, ale się nie dało.
- Stop! - krzyknęła Karolina -przerwa. - podeszłą do mnie - Co ty taka nie obecna?
- Filip wyjeżdża... na stałe. - powiedziałam i się przytuliłam.



___________________
Napisałam kolejny rozdział Mam nadzieję, że Wam się spodobał
Dziękuję Wam wszystkim za te miłe komentarze. To mnie motywuje do dalszego działania
  • awatar ∞One Dream... One Band...One Direction∞: Huhuhuhu.... no nieźle... ej... ale matka, ja pierdolę -.- Filip też chyba ma coś do gadania nie?? Dobra czytam dalej ;p
  • awatar Gość: Po tym rozdziale jestem rozbawiona lae i smutna ;) Sama nie wiem co czuję ;/ Dlatego czekam na kolejny <3
  • awatar Let me to go to paradise ... †: Ahahhahahah "Gdzie byłaś ? - No w kibelku" ahhahahahahaha jebłam ... XD Szkoda , że Filip wyjeżdża ... ;c Szkoda , było tak fajnie ... ;c Głupia matka ... ;/ Świetny rozdział . :D Czekam na następny . :D Podobał się i to jak ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Dzisiaj o siódmej rano wyjechaliśmy. Teraz jest wieczór, ale opiszę Wam mój dzień. Pierwszy dzień nad morzem.
Dojechaliśmy w miarę szybko. No i na początku, jak chyba każdy rozpakowywaliśmy się. Później poszliśmy popływać. Pogoda dopisywała. Słońce grzało. Filip mnie podtapiał.
- Przestań! - krzyknęłam śmiejąc się do Filipa.
- Wiesz, że Cię kocham. - powiedział śmiejąc się.
- Ponoć... ha ha.
- Dobra już się nie droczcie, ok? - Powiedziała Karolina.
- Ale my się śmiejemy. - powiedział Filip. - A gdzie Marcel?
- Powiedział, że idzie do lasku, o tam. - wskazała nam lasek palcem.
- Czyżby się zgubił? - spytałam, a bardziej stwierdziłam.
- Pójdziemy go poszukać? Martwię się. - spytała.
- Jasne. - odpowiedział Filip.


Szukaliśmy, szukaliśmy i nic. Po Marcelu ani śladu. A po Karolinie było widać, że się zaraz nam rozpłacze.
- I co teraz? - spytała - Nie ma go... a jeżeli się nie znajdzie?
- Spokojnie - powiedziałam - Pójdziemy do domku i pomyślimy co zrobić, ok?
- No ok.
Wróciliśmy na plaże. Wchodzimy do domku zdołowani, zmartwieni gdzie jest Marcel, a się okazuje, że on siedzi i się obżera kiełbaskami.
- Marcel! - krzyknęła Karolina - Tak się martwiłam. - powiedziała i go przytuliła, że aż mu kiełbaska wyleciała. - Myślałam, że Ty do lasku poszedłeś.
- No bo tak było. Byłem tam. - tłumaczył się. - Ale zgłodniałem i wróciłem.
- A my Cię szukaliśmy! - wydarłam się. - Nie potrzebnie. Karolina od zmysłów odchodziła, Mogłeś chociaż nas powiadomić czy coś.
- Komórka mi się rozładowała, a zapomniałem ładowarki, no sorki.
- Jak Ty się człowieku pakujesz? - spytał Filip.
- No normalnie, a to, że Ciebie mamusia pakuje to nie moja wina.
- Przystopujcie, ok? Bo mi się tu jeszcze pobijecie. - powiedziałam. - Marcel uważaj. To, że jesteś starszy o rok to nie znaczy, że mądrzejszy.
- Wcale mnie mama nie pakuje. - dopowiedział jeszcze Filip.
- Cicho już bądźcie. - dodała Karola.
Omijając zajście z Marcelem było pięknie. I to moje kochane słoneczko, które mnie grzeje i jest wysoko, wysoko na niebie.

Oto napisany przeze mnie kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Czekam na wasze komentarze

Pozdrawiam, Natalia xx
  • awatar Gość: świetny ! <3
  • awatar Don't kill butterfly !: Swietny jest ! :D Haaha i kłótnia dobree dobre <3
  • awatar Let me to go to paradise ... †: Ahaahhahah . Marcel :D Biedy kiełbaska mu wyleciała ... Ahhahahah ... Przykro . xD Ta kłótnia . (Facepalm) ... Boże ... Trochę krótki , ale ważne , że jest . Czekam na następny . :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Pogoda znacznie się poprawiła. Czyli jedziemy piątego sierpnia nad morze. Cieszę się.
Wczoraj dałam Marcie 15 złotych za to jedno miejsce. Zadzwoniłam do Filipa jak i też do Karoliny. Ucieszyli się oboje. Mamę też poinformowałam, że jedzie Filip, jak i też Karolina, bo Marta zwolniła miejsce. A to, że dałam jej za to 15 złotych to nic nie mówiłam, bo później mama na mnie krzyczy razem z tatą. Bo ją wtedy uczę 'hazardu'.
Wróćmy do dzisiaj. Umówiłam się wczoraj na dzisiaj z Karoliną. Tydzień się z nią nie widziałam tylko przez internet, albo telefon. Obwiniała mnie, że ciągle z Filipem jestem, a dla niej nie mam w ogóle czasu. Tylko prawda jest taka, że on nie dawno przyjechał. Mówiłam jej to, ale ona stawia na swoje. Siedziałam całymi dniami w domu, bo mi się nie chciało wychodzić,a jak już chciałam wyjść to z mamą na zakupy musiałam chodzić, ale ona tego nie kuma. Zaczęłam się szykować. Założyłam to:
Pomalowałam rzęsy tuszem. I zrobiłam lekkie kreski nad okiem. Usta pomalowałam błyszczykiem. i byłam gotowa do wyjścia.

- Hej - powiedziała Karolina - Idziemy tam gdzie zawsze?
- No. Może jest nowa kolekcja. - chodzi nam oczywiście o galerię. Na szczęście wzięłam 100 zł.
Kupiłam sobie kremowy strój kąpielowy dwu częściowy https://www.google.pl/search?q=letnie+komplety+2013&bav=on.2,or.r_qf.&bvm=bv.50310824,d.Yms,pv.xjs.s.en_US.arDYkacXFAU.O&biw=1440&bih=770&um=1&ie=UTF-8&hl=pl&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi&ei=yicBUvCxNtHHsgbkqYG4Aw#bav=on.2,or.r_qf.&fp=cdbb3f2c5649bd53&hl=pl&q=str%C3%B3j+k%C4%85pielowy+2013&sa=1&tbm=isch&um=1&facrc=_&imgdii=_&imgrc=rJ5IkjCimo5PIM%3A%3BBlqeEaLY3hvliM%3Bhttp%253A%252F%252Fkobietamag.pl%252Fwp-content%252Fgallery%252Fstroje-kapielowe-calzedonia-2013%252FStroje-kapielowe-Calzedonia-lato-2013-27.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fhokanashinews.blogspot.com%252F2013%252F05%252Fstroje-kapielowe-2013.html%3B439%3B570 .
Pogadałyśmy szczerze o wszystkim. szczerze? Potrzebowałam takiej babskiej rozmowy. Karolina też kupiła strój dwu częściowy. Kupiłyśmy nad to może. Kupiła błękitny w małe kropeczki. Pełno tych kropeczek. Widziałyśmy takie jedne slipki dla dużego mężczyzny. Te gacie były takie duże. A jaki wzór był wychawtowany. Obie płakałyśmy ze śmiechu. Już pisze co. Były dwa kucyki, które jadły lody, a zamiast głów kucyków były twarze Liam'a i Zayn'a z One Direction. Hahahahahahaha!A z tyłu były trzy małe króliczki i zamiast głów królików były twarze Harreg'ego, Niall'a i Louis'a. A do tych twarzy były uszy królików doczepione. Boże jak my to widziałyśmy to myślałyśmy, że się zaraz posikamy ze śmiechu, a ochroniarze się na nas patrzyli jak na idiotki. Hahahahaaha.
Zaszłam do domu. Przebrałam się w piżamę i poożyłam się ze słuchawkami w uszach. I przypomniały mi się slipki.

Powstał tak oto kolejny rozdział, który może i nawet mi wyszedł. Czekam na wasze szczere opinie.
  • awatar arrosa ♥: Cudownie się czyta :) Masz talent . Pisz dalej czekam z niecierpliwością :D
  • awatar black roseee: Bardzo przyjemnie się czyta i będę wpadać częściej. Jak dla mnie DUŻY + :D
  • awatar Gość: @Witamy w Nialldo's !!: te slipki najlepsze ^^ hahaha genialne kochana jak zwykle ty pisarko jedna ! :> oddaj talent ! :D Czekam na dalsze częsci informuj mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Od ostatniego czasu, pada, pada i pada. Tak nas powitał sierpień. Niestety. Ale za to wyjdę na deszcz. Mówiłam, że to lubię? Chyba tak. Spotykam się dzisiaj z Filipem. Już 2 tygodnie się nie widzieliśmy. Był w Wielkiej Brytanii u swojej kuzynki. Wczoraj przyjechał.
Schodząc na dół, słyszę mamę mówiąca do mnie:
- Pogoda się poprawi jedziemy nad morze, wiesz?
- Tak? - spytałam - Fajnie, tylko niech się poprawi. A ten mały szczurek też jedzie?
- To nie, żaden szczur, tylko Twoja młodsza siostra. I tak, jedzie. Mamy 3 wolne miejsc, bo jedziemy możesz zabrać 2 osoby. - powiedziała.
- Dwie? Jak to? Są trzy wolne.
- Marta, kogoś weźmie.
Poszłam do pokoju Marty.
- Czego chcesz? - spytała mnie Marta.
- Oj, cicho... Zwolnisz jedno miejsce w aucie, za... 5zł?
- Nie. - odpowiedziała szybko.
- No weź.. będziesz coś ode mnie chciała. - pogroziłam jej.
- Za 20zł i zwolnie miejsce.
- Dziesięć. - licytowałam się.
- 15zł i może być. - powiedziała z zadziornym uśmieszkiem.
- Ok. Dam Ci jutro, bo muszę znaleźć.
- Spoko. Do jutra masz czas!
Zadzwoniłam do Karoliny. Powiedziałam, że może jechać z Marcelem nad morze z moją rodzinką. Zgodziła się. Zaczęłam się szykować na wyjście z Filipem.
Było w miere duszno, a przestało padać. Wyszłam mówiąc do mamy szybkie "cześć".

- Hej, Filip - powiedziałam - Stęskniłam się.
- Ja też. I to baaaaaaardzo - przeciągnął lierkę 'a'. Spytałam się, czy nie chciałby pojechać nad morze.
- Jasne, mogę. - powiedział - Dla Ciebie wszystko. - powiedział i podniósł mnie do góry i pocałował.
Szliśmy w stronę jego domu. Nie było nikogo u niego.
- Proszę, rozgość się. - usłyszałam. - Zjemy kolację.
- Ooo... Aż tak się stęskniłeś? - uśmiechnęłam się.
- Taaak, i to bardzo.
Po kolacji, Filip odprowadził mnie do domu, dał mi czerwoną róże. Kiedy miałam już wejśc do domu, usłyszłąm:
- Kocham Cię - i odszedł. Zaszłam do domu, weszłam do mojego pokoju zaczęłam oglądać nasze zdjęcia. Popłakałam się ze szczęścia. Bo ja ma wszystko... rodziców, dom, jedzenie, miłość swojego życia, a niektórzy tego nie mają.


No i pojawił się pierwszy rozdział. Zaczęłam go pisać wczoraj, ale mi nie wyszedł i napisałam go jeszcze raz i wyszedł trochę lepiej. Spodobał się?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
No i mamy kolejny dzień. Ciepły, ale pochmurny. Czekam, aż zacznie padać deszcz i będę mogła wyjść. Lubię to. Lubię wychodzić w czasie deszczu. Czemu? Sama nie wiem. Pro po deszczu... słyszę, jak krople deszczu skraplają na szybę od mojego okna. Lecą w dół.
No, ale wróćmy do mojego świata. Mam młodszą siostrę, która mnie wkurza. Rzadko co ze sobą rozmawiamy. I tak się cieszę, że mam sama, bez niej pokój. Moja mama, jest sekretarką w dużej firmie. A mój ojciec ma własną firmę. Nie. Nie jestem bogata. Mój tata nie miał nawet w planach założyć firmę, ale jego kumpel mu to zaproponował, dla mnie ta firma to niewypał, ale cóż. Moja mama więcej zarabia niż on. I to ona zawsze ma w głowie jakiś tam grafik. Co, kiedy i jak. Już niedługo sierpień. No i znowu... szkoła.
Po za rodziną. Mam przyjaciółkę, na której mogę polegać, mogę na nią liczyć o każdej porze i godzinie. Ona na mnie też. Pomagamy sobie nawzajem. Znamy się już 5 lat. Ona ma chłopaka, który jest już pełnoletni. A ja już za rok. Buahahaha. Karolina, jest w moim wieku. Ja też mam chłopaka w naszym wieku. Kocham go. Chociaż są kłótnie, ale to jak w każdym związku.
  • awatar Gość: Ciekawie, ciekawie !!! Czekam na 1 Rozdział *.*
  • awatar Gość: Fajny ^-^
  • awatar ♥Everything About You♥: No fajnie, fajnie się zapowiada. Póki co nie wiem co jeszcze napisać, ale wiedz, że czekam na rozdział kochana :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Główna bohaterka Angelika. Ma 17 lat. Jest zawsze energiczna i ma dużo pomysłów.
Przyjaciółka Angeliki, Karolina. Ma 17 lat. Jest również energiczna. Lubi grać w siatkę.
Siostra Angeliki, Marta. Ma 4 lata.

Ojciec Angeliki, Marek. Ma 40 lat.
Mama Angleiki, Iza. Ma 36 lata.
Chłopak Angeliki, Filip. Ma 17 lat.
Chłopak Pauliny, Marcel. Ma 18 lat.


To wszyscy
  • awatar Gość: świetne ;)
  • awatar arrosa ♥: Czekam z niecierpliwością na 1 rozdział :D
  • awatar ♥Everything About You♥: no fajnie, fajnie ;) wieeesz co? zaczęłam już pisać nowe opowiadanie i na główną bohaterkę mam przygotowane takie same zdjęcie jak ty to pierwsze xoxo :3 ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Maja tak jak obiecała Damianowi, że pójdzie się leczyć tak zrobiła. Leczyła się 3 miesiące. Doktor powiedział, że już wystarczy. Majka przez 2 lata nie brała narkotyków i nie utrzymywała kontaktów z Anią. Ania nagle znikła z życia Majki.
Damianowi i Majki dobrze się żyło. Byli ze sobą. Po dwóch latach w drzwiach Majki stanęła Ania. Znowu ją w to wciągnęła. Damian zerwał z Mają i już nie mieli kontaktów dobrych. Mijali się na ulicach i nie powiedzieli nawet sobie 'cześć'. Majka nadal go kochała i tak bardzo, ale nie wybaczyła mu tego, że ją zostawił. Mimo, że tęskniła. Z biegiem czasu Damian znalazł sobie nową dziewczynę.
Pewnego dnia Maja przedawkowała i wylądowała w szpitalu. Ojciec, Damian, Weronika i nawet Ania byli przy niej. Maja jak się przebudziła zaczęła krzyczeć na Weronikę i Damiana, żeby wyszli, bo ich znienawidziła. Wyszli. Po kilku dniach Maja zmarła. Wszyscy to przeżywali. I to bardzo...
- Nigdy sobie tego nie wybaczę - powiedziała cicho pod nosem Ania.
- To wszystko Twoja wina! - krzyknął Damian równo z ojcem Majki - To Ty ją w to wszystko wciągnęłaś!
- Przepraszam... - zaczęła płakać Anka.
- To, że przeprosisz nie przywróci życia Majce! - powiedział ojciec.
- Czy to prawda? - spytała cicho Weronika wchodząc do szpitala. Wszyscy jej przytaknęli. Weronika zaczęła płakać.
- Weronika... - powiedział do niej Damian - To prawda, że teraz jesteś z Wojtkiem?
Nie odpowiedziała od razu.
- Tak, to prawda.
*2 lata później*
- Wojtek, chcesz iść ze mną na zakupy? - spytała Weronika.
- Nie zostanę w domu. - powiedział - Może pójdziesz z Majką?
- Nie, Wojtek. Nie pójdę. Nie jesteśmy przyjaciółkami. I jej nigdy nie zobaczę.
- A ja mogę z nią się spotkać? Musze jej coś podać.
- Nie.
- Rozumiem, że jesteś zazdrosna, ale... - przerwała mu.
- Nie, Wojtek. Ona zmarła 2 lata temu...
Wszyscy przychodzili na grób Majki i jej mamy.
- To jeszcze kwiaty położone przez Maję. Kilka tygodni przed jej śmiercią...

----------------------------------------------------
Jest epilog. Smutny dla mnie.
Koniec dobiegło tego opowiadania
Niedługo będzie przedstawienie postaci, i inne ciekawostki na temat nowego opowiadania

  • awatar ♥Everything About You♥: jeeeeeej, smutne ;c
  • awatar Gość: Świetne !!! Ale smutne ;(
  • awatar ILoveHarryStyles: Troche pogmachwane ale fajne xD szkoda mai, mimo ze bylo narkomankom szkoda ze zmarla :'( szkoda ze to juz koniec... Jeszcze wojtek dobil weronike na koniec... Czekam na nowe opo xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Szłam w kierunku Ani. Stała. Chyba mnie zauważyła, bo zaczęła iść w moim kierunku.
- Hej - rzuciła w moją stronę - Co się stało?
- Nic. Chodźmy. - odpowiedziałam. Szłyśmy w stronę galerii. - Ania... Ania... - nie mogłam nic więcej powiedzieć.
- Tak?
- Ja już nie chcę zrobić tego samego błędu.
- Błędu? - nie rozumiała mnie.
- No nie chcę już brać no wiesz... - wyjaśniłam jej po cichu.
- No, ok. - powiedziała - Czemu już nie chcesz? Dobrze w tedy się bawiłaś.
- Może... ale jak się obudziłam to nic nie pamiętałam, Damian mi wszystko powiedział. I obiecałam, że nie zrobię tego kolejny raz.
- Kochasz go i to bardzo. - zauważyła.
- Tak. I jeszcze straciłam najlepszą przyjaciółkę. - wyznałam.
- Czemu? - zdziwiła się.
- Skłamała, bym jej wybaczyła.
- Czym skłamała?
- Ciążą, sfałaszowała ciąże! Wmówiła mi, że jest w ciąży ze swoim chłopakiem.
- O jejku... - powiedziała i mnie przytuliła.
Poszłyśmy na hot-dog' i. Później poszłam do domu. Mojego domu i mojej mamy domu. Postanowiłam tam się zatrzymać. Zaczęłam sprzątać, bo było dużo kurzu. Perełka chodziła i zwiedziła całe mieszkanie.
*kilka miesięcy później*
- Damian... - powiedziałam do niego - To prawda, że Weronika zerwała z Igorem?
- Tak. Igor widział jak szła z jakimś chłopakiem za rękę. I się pocałowali. - odpowiedział.
- Szkoda mi go... hahaha...!
- Majka... znowu? Obiecałaś mi...
- Damian... ale nie odchodź. Proszę...
- Ile już tak mnie okłamujesz? - spoważniał.
- Od kilku miesięcy...
- Czemu mi nic nie mówisz?! Wiesz co Ty z siebie robisz?! - wubuchnął.
- Przepraszam...
- Albo idziesz się leczyć, albo koniec z nami. Ja już mówiłem coś na ten temat. A ta Ania niech się trzyma z daleka od Ciebie. - powiedział. - Poznałęm Ciebie inną... i taką Maję chcę widzieć codziennie. A Twoja mama nie byłaby z tego zadowolona.
- Nie wciągaj w to mojej matki! - zaczęłam płakać. Damian mnie przytulił - Pójdę do doktorka od uzależnień... ale już nie krzycz. - powiedziałam i Damian mnie pocałował.
----------------------------------------------------
Po 9-ciu dniach napisałam kolejny.
Opowiadanie *dobiega końca*. Dlaczego? Bo już mam nowe pomysły na nowe opowiadanie. A nie wkleję go tutaj, bo nie będzie to w ogóle... się całe kleiło. Nie będzie już rozdziału 35 tylko epilog.
I tak nie jestem zadowolona z tego opowiadania *Niewypał totalny!*
Czekam na Wasze komentarze
  • awatar Milunia<lol2>: Troche mi szkoda igora... majka powinna sie leczyc, zdecydowanie xD zajebisty *.* czeakam nn
  • awatar ♥Everything About You♥: NO FAJNY FAJNY, TYLKO NIECH TA MAJKA SIE ZACZNIE LECZYĆ! I OCZYWIŚCIE BĘDĘ CZYTAŁA KOLEJNE OPOWIADANIE :3
  • awatar Bez Granicy ♥♥: Super opowiadanie ; * Szkoda mi Igora ; ** A Maja musi się leczyć ; * I nie mów że to niewypał bo opowiadanie jest fajnie moim zdaniem < 3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
- Gdzie ja jestem? - spytałam budząc się.
- U mnie w domu. - odpowiedział cicho Damian. - Boli Cię głowa? - spytał bo zobaczył, że trzymam się za głowę.
- Trochę. - wyznałam - Wiesz, co? Nic nie pamiętam. Jakby wczoraj się nie wydarzyło.
- To przez narkotyki...
- Co?!- krzyknęłam - Żartujesz, prawda?
- Nie. Niestety nie. - powiedział - Mam nadzieję, że to się nie powtórzy.
- No ja też.
- Pogodzisz się z Werą? - spytał nagle, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi.
- To ja się pokłóciłam z nią?
- Tak. Bo sobie coś ubzdurałaś.
Damian wszystko mi opowiedział.
- O matko! Zdradziłeś mnie?!
- Nie. Maja, ubzdurałaś sobie coś.
- Na pewno? - wolałam się upewnić.
- Tak. Telefon Ci dzwoni.
*rozmowa telefoniczna*
- Halo? - powiedziałam do słuchawki.
- Maja? - usłyszałam jakiś głos po drugiej stronie słuchawki.
- Taak... A kto mówi? - nie wiedziałam nic. Pustka w głowie!
- Ania. Nie pamiętasz?
- Eee... Nie?
- Spotkamy się dzisiaj? - spytała ta Anka.
- No, ok. Gdzie? - spytałam.
*koniec rozmowy*
Umówiłyśmy się w parku przy narodowym posągu. Ma niebieskie włosy. Tak mi powiedziała, bo się domyśliła, że nic nie pamiętam.
- Gdzie idziesz? - spytał nagle Damian.
- Umówiłam się z jakąś Anką.
- Nie możesz.
- Zabraniasz mi?!
- Tak. To przez nią wzięłaś narkotyki! - podniósł głos.
Zaczęłam płakać. I wyszłam.
- Majka? - powiedział Wojtek. Mój były chłopak, matko!
- Puść mnie! Odwal się! - powiedziałam i wyrwałam się, poszłam dalej.
*rozmowa telefoniczna*
- Maja? - usłyszałam głos Wery. - Jestem w ciąży.
- Co?! - stanęłam jak wryta na środku chodnika.
- Uspokój się. Nie z Damianem, bo mnie nic z nim nie łączy. To z Igorem...
- Co Ty wygadujesz?!
- No, bo... wiesz... jakoś tak. A wybaczysz mi wczoraj i w ogóle?
- Tak, tak. Gdzie jesteś?
- W domu. Mama nie może się dowiedzieć.
- Zaraz będę.
*koniec rozmowy*
Szybko poszłam w kierunku domu Weroniki.
- Maja... - powiedziała do mnie Weronika kiedy mnie zobaczyła - przepraszam Cię za wszystko.
- Nie przepraszaj, zrobię Ci zakupy. Musisz się zdrowo odżywiać.
Poszłam do najbliższego sklepu spożywczego. Kupiłam owoce i warzywa. Wróciłam do domu. Kiedy już chciałam wejść to się zatrzymałam, bo słyszałam rozmowę Weroniki i Igora.
- Czemu Ty udajesz? - spytał załamany Igor.
- No co? Przynajmniej się z nią pogodziłam. - powiedziała.
- A co z brzuchem? Z 'dzieckiem' ? Co wykombinujesz?
- Powiem, że... poroniłam.
- Kobieto! Czy Ty w ogóle siebie słyszysz?! - wybuchnął Igor - Lepiej powiedz jej prawdę!
- Może. - powiedziała - No dobra, spróbuję to odkręcić.
- No hej. - powiedziałam wchodząc. Postanowiłam nie wybuchać tylko 'naciskać'. - Kupiłam Ci banany.
- Fuu... Nie lubię ich, dobrze o tym wiesz.
- Słyszałam, że dobrze wpływają na wczesną ciąże. O! No i brokuły!
- Majka! Co Ci? - spytała nagle Wera.
- No nic. Dbam o moją przyjaciółkę. Nie stresuj się, to źle działa na dziecko, które masz w brzuchu!
- Ee.. To ja już lepiej pójdę - powiedział Igor cały zestresowany - Pa!
- Stój! - powiedziałam.
- No, niee... - spojrzałam na niego groźnie - ok.
- Kochana Weroniczko... przyznaj się, że nie ma żadnej ciąży.
Nic nie odpowiedziała.
- Wera, mów. - był po mojej stronie Igor.
- No dobra! - krzyknęła Weronika - Ciąża jest fałszywa, nie ma jej.
- Serio? - powiedziałam sarkastycznie - Jesteś żałosna! Zrobiłaś to tylko dlatego, żeby się ze mną pogodzić?! Jesteś nienormalna! I to jeszcze: "nie mów nic mojej mamie" - powiedziałam to jak pusta lala. Szybkim krokiem weszłam do 'swojego' pokoju i zaczęłam się pakować.
- Maju, nie. - powiedziała Wera. Moja była przyjaciółka!
- Nie byłaś moją prawdziwą przyjaciółką, byłaś fałszywa jak wszyscy.
- Ja chyba zaraz zemdleje. - powiedział Igor kładąc się na łóżku.
- Paa! - powiedziałam donośnym głosem i wyszłam. Szłam do parku. Tam umówiłam się z Anią, której nie pamiętam.
Czekałam za nią. Byłam godzinę wcześniej. Poszłam do Damiana. Nie musiałam iść całą drogę. Wpadłam na niego.
- Damian... przepraszam Cię za wszystko. - mówiłam płacząc. Wytłumaczyłam mu wszystko.
- No faktycznie źle. - powiedział Damian głaszcząc mnie po głowie. Miałam głowę wtuloną w jego szyję. - Kocham Cię.
- Ja Ciebie również.
- Spotykasz się z tą Anią? - spytał.
Przytaknęłam.
- Nie idź, proszę. Zrób to dla mnie.
- Nie, Damian... jeżeli to dla ciebie trudne. Nie możesz zrozumieć, że chcę ją poznać to trudno... chcesz ze mną być to musisz też się pogodzić z moimi decyzjami.
- Ale nie zrobisz nic głupiego?
- Tak, obiecuję. - powiedziała, spojrzałam na godzinę, dałam bu całusa i poszłam.
--------------------------------------------------
No i napisałam kolejny.
Mam nadzieje, że sie spodobał. Wydaje się mi krótki...
*czytasz? skomentuj*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Kolejny dobijający poranek. Znowu obudziłam się z głupimi myślami. A konkretnie o tym, że nie uda mi się z Damianem. I o tym, że nie uda mi się w relacjach z ojcem.
Wstałam. Poszłam wolnym krokiem do łazienki. Obmyłam twarz. Spojrzałam na lustro. I co zobaczyłam? Dziewczynę, która ma głupie życie i ma wszystko pogmatwane w głowie. Wróciłam się po ciuchy i znowu poszłam do łazienki. Umyłam zęby. Założyłam na siebie 3/4 czarne spodenki. Za oknem było pochmurno. Do tego zielona bluzka na krótki rękaw. Rozczesałam włosy. Załapałam je w koka. I wyszłam z łazienki. Zrobiłam sobie śniadanie. Nikogo nie było w domu. Jest środa. Mama Weroniki jest w pracy. A gdzie Weronika? Zadzwoniłam do niej. Słyszę sygnały: pip, pip, pip... i nic. Po kilku minutach znowu zadzwoniłam i znowu słyszę tylko sygnały. Zjadałam, więc przygotowane przeze mnie kanaki. Spojrzałam za okno. Czarne chmury przychodziły. Założyłam vansy i kurtkę dżinsową. I wyszłam zostawiając Perełkę samą w domu. Pozamykałam na wszelki wypadek szczelnie okna i dobrze zamknęłam drzwi. Szłam w stronę parku. Było wietrznie. I tak sobie szłam, szłam i szłam. I co ujrzałam? Na początku nie mogłam w to uwierzyć. Ale moje oczy mnie nie zawiodły i ukazali mi się z daleka Weronika z Damianem. Damian obejmywał Weronikę ręką wokół szyi i szli. A do kont? No właśnie! Zaczęłam płakać. Szłam za nimi, ale w dobrej odległości by mnie nie zauważyli. Szłam, aż w końcu stanęli przy bloku Igora. O czymś gadali. Damian ją przytulił i dał buziaka w policzek i poszedł. Weronika weszła do bloku. Po kilku minutach i ja weszłam. Szłam po schodach na górę. Stanęłam przy drzwiach od mieszkania Igora i myślałam. Co zrobić? Co powiem jeżeli zadzwonię do drzwi? No nic. Zadzwoniłam. W drzwiach ukazał mi się chłopak Weroniki.
- Hej - powiedziałam cicho - Mogę?
- Emm... Nie wiem. Weronika do mnie teraz przyszła. - powiedział zmieszany.
- Wiem. - wydukałam - Ja muszę z nią przy Tobie pogadać.
- Przy mnie? - był zdziwiony.
- No chyba tak. To mogę?
Zgodził się. Weszłam. Zdjęłam kurtkę i buty.
- Maja? - powiedziała zaskoczona Weronika - Co Ty tu robisz?
- Właśnie. - powiedziałam smutno - To dobre pytanie.
- Co się stało? - spytał Igor.
- Igor, wyjdź na chwilę, ok? Do swojego pokoju. - powiedziała Wer do niego.
Wyszedł.
- O co Ci chodzi? - pytała zaskoczona Weronika.
- O co Tobie chodzi. - poprawiłam ją - Widziałam jak szłaś sobie przez park z Damianem. Normalnie zakochana parka!
- Cicho! - wysyczała groźnie przez zęby - Igor usłyszy.
- I może powinien. Bo musi wiedzieć co jego dziewczyna robi po za domem i z kim!
- Zamknij się. Damiana i mnie nic nie łączy. To Twój chłopak. Kocham Igora nie Damian. Oszalałaś?
- No ja na szczęście jeszcze nie. - powiedziałam ironicznie - Przytulaliście się i pocałował Cię w policzek! No nie wiem, czy to jest przyjacielskie! Nawet się w ogóle nie znacie.
- Znamy. Chodziliśmy razem kiedyś do klasy. Już nie pamiętasz? I w ogóle to Ty mnie śledziłaś?
- Tak! Tak! śledziłam Cię, bo to dziwne kiedy Twój chłopak idzie jak zakochany z moją najlepszą przyjaciółką! - wybuchnęłam.
- Weronika znalazłem tą Twoją bransoletkę co ją zgubiłaś. - wyszedł zadowolony Igor.
- No to Ci gratuluję! - krzyknęłam ironicznie. I zawrócił na pięcie.
- Majka! Przestań już! Mnie i Damiana nic nie łączy po za przyjaźnią! Oszalałaś?! Opanuj się! - teraz ona podniosła głos - Zawsze mnie o coś obwiniasz!
- Tak, na pewno! Ja zawsze jestem ta najgorsza! - powiedziałam krzycząco i szybko założyłam buty wzięłam kurtkę już chciałam wyjść, ale złapała mnie Weronika i powiedziała:
- To tylko przyjaźń.
Nic nie powiedziałam tylko pokręciłam głową i wyszłam trzaskając drzwiami. Szłam zapłakana przez park. Wpadłam na jakąś nieznajomą dziewczynę. Wyglądała na mój wiek.
- Oj, przepraszam. - wydukałam.
- Nic się nie stało. - odpowiedziała. Miała pomalowane włosy na niebiesko. Naturalny to blond. - Coś się stało? Wyglądasz... jakbyś ducha zobaczyła.
- Nic się nie stało. Nie zawracaj sobie głowy taką smarkulą, jak ja.
- Nie zawracasz. Chodź gdzieś do knajpki. Mam 16 lat. Nie wpuszczą mnie.
- Nie do takiej knajpki. Knajpka od 15- go roku życia. Tak, w ogóle to Ania jestem.
- Majka. - odpowiedziałam. - Nie mam przy sobie pieniędzy, więc nie wejdę.
- Postawie Ci.
Już się zgodziłam, bo jak znając życie namawiałaby mnie. Usiadłyśmy przy barku. Wyglądała ta knajpka dla osób dorosłych. Powiedziałam jej to.
- No wiem. Specjalnie to powiedziałam, bo byś nie weszła.
Wow! Jasne, że bym nie weszła.
- Co chcesz do picia? - wyrwała mnie z zamyśleń Ania.
- Cole z lodem. - odpowiedziałam.
- Serio? Ja biorę drinka. Chcesz?
- Nie! - musiałam krzyknąć bo muzykę jeszcze głośniej puścili.
- Dwa drinki poproszę! - rzuciła Anka w stronę barmana. - Co się stało, że taka zapłakana szłaś? - zwróciła się teraz do mnie.
- Nic.
- Aha, bo Ci uwierzę.
Opowiedziałam jej wszystko.
- No to źle.
- Proszę - powiedział barman stawiając nam drinki na blacie.
Wzięłam łyka, drugiego, trzeciego.... i wypiłam. Wzięłam jeszcze jednego i jeszcze jednego drinka.
- Chodź - pociągnęła mnie za rękę Ania. Znalazłyśmy się na jakiejś starej ulicy. Nie wiedziałam nawet, że taka jest. Widziałam, jak wciągnęła nosem narkotyki. Ona ćpa. No tak... niebieskie włosy, przebita warga, brew... ale ładna dziewczyna z niej... no tak, jeszcze pali. - Teraz Ty.
- Nie... Może innym razem.
- No dawaj! Nie bądź dziecko.
Co ja zrobiłam?! Wciągnęłam! Zanim się zorientowałam... odleciałam. Zaczęłam gadać od rzeczy.
- Weronika! - krzyczałam - Ty.. ty... debilko! - zaczęłam płakać - Oszukałaś mnie! Zabrałaś mi miłość mojego życia!
- Majka? - usłyszałam Damiana.
- Damian! - byłam uradowana i na niego wskoczyłam. - Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Cię widzę.
- Czemu płaczesz? - spytał.
- Widziałam Cię z Weroniką... Szliście, jakbyście byli ze sobą... Tacy szczęśliwi... Hahahahhahaha...! - zaczęłam się śmiać... to przez narkotyki - Damian... chodź zatańczyć. - wypowiedziałam te słowa i zaczęłam go całować. Odsunął się. - Co Ci?
- Jesteś pijana. I nie tylko. - spojrzała na mnie, a zaraz potem na
Ankę i znowu na mnie. - Kto to?
- Koleżanka? Znajoma? Przyjaciółka? Nie wiem. Ktoś fajny. - wypowiedziałam te słowa i zaczęłam się śmiać - Hahahahhahahaha! - Co robiłeś tutaj i co Cię lączy z Weroniką?! - zezłościłam się.
- Weronika... Weronika to Twoja przyjaciółka. Mnie z nią nic nie łączy. Szedłem z nią tak, bo jej było zimno. Miała na sobie bluzkę na krótki rękaw, więc ja przytuliłem. Na końcu buziak na pożegnanie. I nic po za tym, a Ty się tu dobrze bawisz. Chcesz siebie zniszczyć? Nie chcę mieć dziewczyny, która ćpa. Bo ja nie taką Ciebie poznałem. Poznałem dziewczynę, która jest wrażliwa, kochająca, miła i, która nigdy nie doprowadziła się do takiego stanu... Maja. Kocham Cię, a teraz odprowadzę Cię do domu.
- Czemu tędy przechodziłeś? - spytałam znowu.
- Mam tak krócej do domu. Byłem jeszcze u babci. Chodź, odprowadzę Cię do domu.
- Nie. Tam jest Weronika. - powiedziałam i zaczęłam płakać.
- Nie płacz. Musicie się pogodzić.
- Nie. Ja się wyprowadzę od niej. Mam pieniądze. Zamieszkajmy rzem.
- Oszalałaś? Mamy 16 lat!
- Znowu ja ta najgorsza. Wszędzie tylko 'oszalałaś?'.
- Chodź. Dzisiaj prześpisz się u mnie. Później coś wymyślimy.
- Ania... - powiedziałam do niej - Masz mój numer telefonu w razie czego.
- Pa. - powiedziała i mnie przytuliła - Baw się dobrze. - puściła do mnie oczko. Nie wiem o co jej chodziło.
Zaszłam do Damiana domu. Matki nie było. Położyłam się w jego pokoju na łóżku i zasnęłam.

--------------------------------------------------
No to tak... Jest kolejny rozdział. Zaczęłam go pisać wczoraj, ale było już późno i byłam zmęczona. Gdy wyłączyłam komputer naszła mnie wena -.- A jak pisałam to nie miałam za bardzo pomysłów. Na szczęście trochę zapamiętałam i powstało to co powstało ^^
Mam nadzieję, że się spodobał
Liczę na Wasze szczere komentarze
Do napisania xoxo

A to Ania

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›